wtorek, 29 marca 2011

Pani Bożenka : )

Ale miałem pracowity tydzień! Zwiedziłem naprawdę bardzo dużo. Byłem z rodzicami na Księżym Młynie.
Byłem bardzo zaskoczony, jaki to jest ogromny teren, można tam chodzić cały dzień! A my i tak nie byliśmy w żadnym muzeum ani palmiarni. Mama powiedziała, że na wszystko przyjdzie czas. Fajowsko.
Dzisiaj będzie krótko, bo muszę iść spać.


To jest ulica Księży Młyn, stoi przy niej piękna ceglana szkoła, założona w  1877 roku. Uczyły się w niej dzieci robotników z fabryki Karola Scheiblera.


Potem poszliśmy do sklepu na Księżym Młynie. Do cudownej pani Bożenki!
Sklepik jest malutki, ale można tutaj kupić prawie wszystko. Pani Bożenka mnie wycałowała, wyściskała, zrobiliśmy zdjęcie i poszliśmy dalej


Potem poszliśmy najśmieszniejszą ulicą świata!


Koci szlak to mała uliczka, z boku tej wielkiej szkoły.
Przy niej znajduje się wydawnictwo Księży Młyn, które wydaje książki o Łodzi. 
Niestety, nie spotkaliśmy żadnego kota.
Już niedługo pokażę Wam famuły, beczki Grohmana, straż pożarną i wiele, wiele innych fajnych miejsc!



czwartek, 24 marca 2011

Rżewski rulz!

Aleksy Rżewski 27 marca 1919 r. został pierwszym prezydentem Łodzi. Mama powiedziała, że to stasznie ważne wydarzenie dla naszego miasta i że koniecznie musimy wziąć udział w akcji Rżewski rulz! Przez cały weekend będą odbywały się różne imprezy związane z 92. rocznicą jego wyboru. 
W podwórku przy ul. Wólczańskiej 61, na murze jest wielki rysunek przedstawiający Rżewskiego. 
Przychodzą tam łodzianie i się z nim fotografują.

fot. Michał Gruda

Z tego, co mówiła mama o Aleksym Rżewskim, wynika, że był on fajniejszy niż  porucznik Borewicz, a nawet Chuck Norris!
Jako młody chłopak pracował bardzo ciężko w jednej z łódzkich fabryk, potem zajął się polityką, został aresztowany i wywieziony na Syberię, z której uciekł! Pracował we Francji, Niemczech, aż wrócił do Łodzi, gdzie zatrudnił się jako konduktor w tramwajach podmiejskich. Rżewski był tutaj bardzo popularny, dlatego został wybrany na radnego, ale że zawsze mówił prawdę i nie bał się powiedzieć, co myśli, aresztowano go i skazano na cztery lata więzienia! Ale Rżewski się nie dał! Uciekł do Lublina, gdzie zmienił nazwisko i działał dalej dla dobra Polski! Po wielu przygodach znowu trafił do Łodzi, gdzie 27 marca został wybrany na prezydenta.
Pełnił tę funkcję od 1919 do 1923 r. Przez te cztery lata zrobił dla miasta bardzo dużo. Najważniejsze dla niego było to, żeby każde dziecko mogło się uczyć, dlatego wybudował kilka szkół. Wtedy też utworzono w Łodzi Kasę Chorych i pierwszą w kraju Miejską Bibliotekę dla Dzieci i Młodzieży. Oprócz tego Rżewski zrobił jeszcze wiele ważnych rzeczy. Dla niego Polska i Łódź zawsze były na pierwszym miejscu.
Podobała mi się ta historia bardzo, Aleksy Rżewski będzie moim bohaterem. Cieszę się, że mam z nim zdjęcie!

sobota, 19 marca 2011

Stare auta w Manufakturze

Ciągle jest zimno. Nie podoba mi się to bardzo. Mieliśmy iść na spacer na Piotrkowską, ale było za zimno.
Jednak mama powiedziała, że w Łodzi zawsze się coś dzieje i na pewno coś wymyślimy! 
Jak zawsze miała rację!

Pojechaliśmy tramwajem do Manufaktury. W ten weekend odbywa się tam wystawa zabytkowych aut i motocykli.
Atrakcje zaczęły się już na rynku Manufaktury. Stał tam wielki, czerwony wóz strażacki! Ale ekstra! Pan strażak posadził mnie na wozie, a nawet pozwolił wejść na małą drabinkę, chciałem na tę większą, ale ona ma 37 metrów! Tata zabronił...




Potem weszliśmy do środka Manufaktury i zobaczyliśmy piękne stare motory! Tata się cały czas uśmiechał i bardzo długo rozmawiał z ich właścicielem.




Było ich naprawdę bardzo dużo, ale mnie się najbardziej podobał ten:


Na początku myślałem, że to rower, ale to motocykl z 1901 roku!
Zobaczcie, jaką ma śmieszną trąbkę :)


Następne auto to fiat 125p. 


Pan kierowca pozwolił mi obejrzeć auto dokładnie, a nawet dał mamie swój telefon, gdybyśmy kiedyś chcieli pojeździć! Tata powiedział, że na pewno do niego zadzwonimy! 

Na koniec były nowe motory, wszystkie wielkie i lśniące:


Powiem Wam szczerze, że wolałem te stare!

Ostatnie auto było bardzo piękne. Wyglądało jak ze starych filmów.


Tacie najbardziej podobały się koła z drewnianymi szprychami. 


W niedzielę też można to wszystko oglądać, a nawet więcej, mają być pokazy strażaków, ratowników, psy ratownicze, przejażdżki motocyklem i podnośnikiem strażackim. Jutro też chcę tam iść!

A najfajniejsze jest to, że w czasie wystawy zbierane są pieniądze dla chorych dzieci. 
Można pomóc innym dzieciom i się przy okazji dobrze bawić! 


czwartek, 17 marca 2011

Łódzkie czary-mary

Jest zimno. Mama powiedziała, że nie pójdziemy na spacer, bo na pewno się rozchoruję!
Ale w domu się nudziłem, więc tata wymyślił, że pójdziemy na wystawę! 
I poszliśmy do kamienicy ojców dominikanów przy ul. Zielonej 13.
Byliśmy na wystawie pt.: "Łódzkie czary-mary, czyli plastyczna podróż po mieście". 

Dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 2 razem z  panią Sylwią Stępień narysowały historie opisane w książce "Łódzkie czary-mary". Ja znam tę książkę, mama mi już czytała niektóre opowiadania i wierszyki. Fajnie było zobaczyć, jak trochę starsze dzieci sobie to wszystko wyobrażają. 




Historie w tej książce są przeróżne! Opowiadają o przygodach w parkach, muzeach, o naszych pięknych pałacach i kościołach.

Ale moje ulubione opowiadanie jest o parku Źródliska. Podobno Karol Scheibler, który był właścicielem tego parku i dużej części Łodzi, zakopał w nim skarb! 
Prawdziwy! Nikt nie wie, gdzie on jest, a do tego wszystkiego skarbu pilnuje duch samego Karola Scheiblera z dwoma wielkimi psami!
Tata powiedział, że mam się nic nie bać, to na pewno dobry duch, który dba o park, i że latem pójdziemy szukać tego skarbu, może uda się nam go odkryć!




Podobał mi się jeszcze wielki Miś Uszatek :)


Już niedługo zobaczę go na Piotrkowskiej!

I skansen przy Białej Fabryce też był fajny!


Na koniec zrobiłem sobie zdjęcia z autorkami książki "Łódzkie czary-mary"





Jak chcecie sami zobaczyć rysunki, to galeria przy Zielonej 13 będzie otwarta w niedzielę od 10.00 do 13.30, a potem wystawa będzie pokazana w innym miejscu. Jak już będę wiedział gdzie, to Wam napiszę! 


poniedziałek, 14 marca 2011

Park Śledzia

- Co powiesz na spacer po parku Śledzia? - zapytała przy śniadaniu mama. Zaśmiałem się na głos!
- Jakim parku? Śledzia? A ten śledź nie będzie na nas zły?
Mama uśmiechnęła się i powiedziała, że tak się w Łodzi mówi na park Staromiejski. Kiedyś w tym miejscu był wielki targ, gdzie sprzedawano ryby, między innymi śledzie. Podobno w tym miejscu bardzo śmierdziało. Musiałem zobaczyć to miejsce i sprawdzić, jak tam teraz pachnie!

Okazało się, że park leży bardzo blisko Starego Rynku, dlatego pewnie nazywa się Staromiejski. 
Już nawet kiedyś byłem w tym parku i bawiłem się na zegarze słonecznym!


Niedaleko zegara stoi pomnik Dekalogu, który przedstawia Mojżesza trzymającego tablice z dziesięcioma przykazaniami. 


Po obejrzeniu pomnika poszliśmy do najfajniejszego miejsca w parku!
Na krańcówkę :) Mama mi powiedziała, że krańcówka to słowo, które jest rozumiane tylko w naszym mieście. Tak samo jak migawka!
Ja od zawsze wiedziałem, co to znaczy! 
Krańcówka przy ulicy Północnej jest bardzo duża i piękna! Mama powiedziała, że to budynek zabytkowy i trzeba o niego bardzo dbać!


Od 1951 roku odjeżdżały stąd tramwaje do Konstantynowa, Lutomierska, Zgierza i Ozorkowa.


Kiedyś tramwaje wyglądały inaczej niż dziś:



Strona o łódzkich tramwajach i autobusach! - tutaj przeczytasz więcej o krańcówce

Teraz tory są puste, od 2004 roku nic tutaj nie jeździ.

Latem odbywają się tu pokazy filmów w starym tramwaju 5N! Mama obiecała, że jak film będzie dla dzieci i nie będzie późno, to w wakacje pójdziemy do takiego kina!

Później poszliśmy odpocząć. W parku jest fajny plac zabaw, bawiłem się tam parę minut, a mama czytała sobie książkę:



Mama powiedziała, że to nie koniec atrakcji, musieliśmy iść na drugą stronę parku, do ławeczki, na której siedzi druh Aleksander Kamiński. 

Był on bardzo dzielnym harcerzem, który po wojnie pracował w Łodzi na uniwersytecie, napisał książkę pt. "Kamienie na szaniec". Jak będę starszy, to na pewno ją przeczytam. 
Druh Kamiński ma jeszcze w Łodzi ulicę nazwaną na jego cześć. 
Też bym chciał mieć swoją ulicę!

Nasz spacer powoli dobiegał końca, mama pokazała mi jeszcze stoliki do gry w szachy, powiedziała, że latem siedzi tu bardzo dużo osób i na słoneczku gra w różne gry.


Myślę, że ten park będzie bardzo ładny, gdy się zrobi zielono i będą rosły kwiatki, dzisiaj sprzątano stare liście i zamiatano. Będzie zielono i czysto!
Aha, no i nic a nic nie czuć śledzi!

Wrócimy tutaj latem do kina i na dalsze zwiedzanie, bo to podobno nie koniec atrakcji!
A teraz idę spać, bo jestem bardzo zmęczony.

czwartek, 10 marca 2011

Plac Wolności

Wczoraj byłem na spacerze na placu Wolności, na szczęście, pogoda była ładna, świeciło słoneczko i było prawie pusto.
Plac Wolności to ciekawe miejsce, mama pokazała mi zdjęcie zrobione z samolotu! Zobaczcie, jak fajnie wygląda:

http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=475677

Z placu odchodzą cztery ulice w cztery strony świata.

Dawno temu plac Wolności nazywał się Nowym Rynkiem, sprzedawano tutaj zwierzęta, warzywa i owoce.

Trochę się tam zmieniło!

Teraz najważniejszym punktem placu jest pomnik Tadeusza Kościuszki,  stoi on w samym środku i patrzy na Łódź.


Tutaj także zaczyna się ulica Piotrkowska. Po lewej stronie jest kościół, po prawej ratusz, razem tworzą bramę na Piotrkowską.


Widzicie mnie na tym zdjęciu? Trochę się schowałem :)
Kiedyś to miejsce wyglądało inaczej. Kościół i ratusz wyglądały bardzo podobnie:


Piotrkowska, która tutaj się rozpoczyna, ma w tym miejscu swój pomnik!


Tyle razy tędy szliśmy z rodzicami i nigdy tego nie widziałem.
Jest to jedyny pomnik w Polsce, który rośnie!


Na placu Wolności jest jeszcze jedna świetna rzecz: podziemne Muzeum Kanału Dętka! Wyobrażacie sobie! Można przejść cały plac Wolności starym, zabytkowym kanałem! Pod ziemią!
Muzeum jest zamknięte w zimie, ale już 23 kwietnia będzie można wejść do środka! Na pewno tam wrócimy!


Na koniec usiedliśmy na chwilę przy starej zabytkowej studni, ale zrobiło się zimno i poszliśmy do domu. 

Do zobaczenie wkrótce!

Jeszcze jedno, jak wejdziecie na tę stronę: kamerka na żywo - plac Wolności to możecie zobaczyć, co się dzieje na placu w tym momencie!

środa, 2 marca 2011

Stare Miasto

Wczoraj była piękna pogoda, wybraliśmy się na spacer po Starym Mieście w Łodzi.

Podobało mi się tam bardzo, sami zobaczcie, jakie to ciekawe miejsce:




Tutaj widać cały Rynek Starego Miasta, to bardzo duży i pusty plac. Jest to jedno z najstarszych miejsc w Łodzi!

 Na rynku stoi ogromny kamień, na którym jest bardzo dziwny napis:
Jedyne, co zrozumiałem, to to, że Łódź jest miastem od 1423 roku, czyli ma 588 lat! To naprawdę dużo!


Po spacerze po Rynku Starego Miasta trochę się zmęczyłem

Nagle za ławką zobaczyłem ogromy kawałek sera!

Jak się okazało, to wcale nie jest ser! To zegar słoneczny w kształcie kawałka układu słonecznego!
Ale niespodzianka!


 Bardzo mi się podobało na Starym Mieście!

Ciekawe, gdzie pójdziemy w przyszłym tygodniu...