niedziela, 30 grudnia 2012

Nowy Rok

2012 jutro się skończy. To był udany rok. Poznałem dużo nowych ludzi i dużo nowych miejsc. Byłem nawet za granicą!
Poza tym jeździłem dużo rowerem i odkrywałem nowe miejsca w Łodzi. No i mam brata :)
A kto wie co się wydarzy w 2013! 



Życzę Wam wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!


niedziela, 23 grudnia 2012

Wesołych Świąt!

Razem z Bratem i rodzicami życzymy Wam pięknych, kolorowych, pełnych miłości i radości Świąt Bożego Narodzenia!  




sobota, 15 grudnia 2012

Święta tuż, tuż

Za tydzień święta! Jak ja lubię ten czas! Wszyscy są dla siebie mili, weseli, życzliwi. 
A do tego miasto wygląda inaczej niż zwykle. Piotrkowska znowu przybrała świąteczne dekoracje, zapalono je uroczyście 6 grudnia, a od 14 do 23 grudnia można iść na Gwiazdkę z Piotrkowską. 
Jest to Jarmark Świąteczny podczas, którego można kupić smakołyki z różnych stron Polski, biżuterie, rękodzieło. 
Byliśmy tam dzisiaj z Koloreczkiem i rodzicami. 
Mnie się najbardziej podobał stragan Pociągu do Łodzi. Można tam kupić fajne łódzkie gadżety, piny, koszulki i książki. Mama sobie nawet kupiła jedną, chociaż tata nie był tym zachwycony :)



Na pasażu Schillera stoi prawdziwa, pięknie przystrojona choinka.




Niestety dzisiaj pogoda nie dopisała, deszcz pada i jest zimno, więc czym prędzej wróciliśmy do domu. 

Kilka dni wcześniej byliśmy z mamą i ciocią Natalią na Piotrkowskiej, jak już były zapalone ozdoby świąteczne. 
Ciocia zrobiła nam kilka zdjęć na tej świątecznej ulicy. 


 fot. Natalia Żurowska
  fot. Natalia Żurowska
  fot. Natalia Żurowska
  fot. Natalia Żurowska
  fot. Natalia Żurowska
  fot. Natalia Żurowska
  fot. Natalia Żurowska
                                                                                      fot. Natalia Żurowska                                                                                                             

Koloreczek widział to wszystko po raz pierwszy i był zachwycony!
Idę teraz wypić ciepłej herbaty i poczytam z mamą książkę. Miłego weekendu Wam życzę!

niedziela, 9 grudnia 2012

KREWki Niebieski i inne atrakcje!

Przyszła zima na całego. Wczoraj rano na termometrze było - 9 stopni. Ale nam nie straszna jest taka pogoda. Już o 8. 15 do drzwi zadzwonił dzwonek. To ciocia Marika po mnie przyjechała! Byłem tak podekscytowany, że chyba nie spałem całą noc.
Ciocia przyjechała tak rano ponieważ wczoraj odbywała się akcja oddania krwi przez Niebieskich, czyli służbę porządkową Masy Krytycznej. 
Spotkaliśmy się bardzo rano, o 8. 30 w pasażu Schillera i razem pojechaliśmy do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa przy ul. Franciszkańskiej 17/25.
Bardzo chciałem jechać na bagażniku, ale ciocia się nie zgodziła. Mogłem sobie na nim siedzieć dopóki nie ruszyliśmy w drogę. 


fot. Marika Szejna

Miała rację, bo zimno było bardzo i całkiem fajnie jechało mi się przytulonym do niej.

fot. Małgorzata i Konrad Strzeleccy 

Po dojeździe na miejsce musieliśmy wypełnić specjalną ankietę, trzeba w niej odpowiedzieć na pytania dotyczące zdrowia. 

 fot. Małgorzata i Konrad Strzeleccy 

fot. Marika Szejna

Następnie poszedłem z ciocią na pobranie próbki krwi. Jak widzicie ciocia się nie bała. Pewnie dlatego, że byłem przy niej!

 fot. Małgorzata i Konrad Strzeleccy 

Potem znowu trochę poczekaliśmy i poszliśmy do lekarza na badanie. Pan doktor stwierdził, że wszystko jest ok. Mam piękną i zdrową ciocię i wujków. Aż 5 osób mogło wczoraj oddać krew, żeby pomóc innym!

 fot. Małgorzata i Konrad Strzeleccy 

Następny krok to oddawanie krwi. Troszkę się obawiałem jak to będzie wyglądało, ale było na prawdę fajnie. Wszyscy byli uśmiechnięci i weseli. 
Ciocia Marika i wujek Piotrek nic a nic się nie bali. Ja też nie! Nawet igły się nie przestraszyłem!

  fot. Małgorzata i Konrad Strzeleccy 
  fot. Małgorzata i Konrad Strzeleccy 
 fot. Małgorzata i Konrad Strzeleccy 

Na zakończenie każdy kto oddał krew dostał czekoladę i napój energetyczny. Ale cioci i wujkowi było to prawie niepotrzebne. Oni mają tyle energii i radości w sobie, że wystarczy na ogrzanie połowy Łodzi!
Za to ja się uśmiechałem do czekolad od ucha do ucha :)

fot. Marika Szejna

Myślałem, że odwiozą mnie do domu, do mamy, która jest trochę przeziębiona, ale nie, pojechaliśmy jeszcze na Salon Ciekawej Książki, a potem zwiedzaliśmy schron pod Halą Sportową. I to z moją ulubioną ciocią Patrycją i wujkiem Mariuszem. Dziś wieczorem pokażę Wam zdjęcia, bo teraz jesteśmy umówieni z ciociami i wujkami. Jedziemy przekazać prezenty dla pani Jadzi, której wszyscy pomagamy w ramach akcji Szlachetna Paczka. 

Po oddaniu krwi i odpoczynku pojechaliśmy na Salon Ciekawej Książki, gdzie była mama. Przez dwa dni można było kupić książki  porozmawiać z autorami lub wziąć udział w spotkaniach.
My byliśmy na spotkaniu organizowanym przez mamę i jej koleżanki z pracy. 
O książce "Patroni łódzkich ulic" opowiadali jej autorzy Jarosław Kita i Maria Nortonowicz-Kot.


fot. Piotrek Szewczyk

Na targach było mnóstwo fajnych rzeczy. Można było się zamienić w pirata :)


                                                                                                              fot. Piotrek Szewczyk

Ale przede wszystkim poczytać i zapoznać się z nowościami na rynku wydawniczym.


 fot. Piotrek Szewczyk
                                                                                                   fot. Piotrek Szewczyk

Po spotkaniach na targach pobiegliśmy do Hali Sportowej Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji przy ulicy Skorupki. 
Okazja była nie byle jaka, dzięki wujkowi Mariuszowi mogliśmy zwiedzić podziemia Hali.
Schron został wybudowany w latach 50. Służył do ochrony przed atakami z powietrza. 
Powierzchnia schronu to 5, 5 tysiąca metrów!
W tej chwili służy jako magazyn, na zdjęciach widać stare krzesła, które kiedyś stały w Hali. 


 fot. Piotrek Szewczyk
 fot. Piotrek Szewczyk
 fot. Piotrek Szewczyk

Wyglądam tu jak Batman! 


                                                                                                    fot. Piotrek Szewczyk


 fot. Piotrek Szewczyk

 fot. Jacek Bombolewski
                                                                                                 fot. Jacek Bombolewski


Wycieczkę w ramach akcji „Odkrywamy podziemną Łódź” zorganizował LOK–Łódzki Klub Łączności Militarnej SP-7-KQL. 

Dzisiaj rano byłem z mamą, z ciocią Mariką, Patrycją, Emilką i wujkiem Kowlakiem wręczyć paczkę, którą przygotowaliśmy razem z innymi znajomymi. 
Wzięliśmy udział w akcji "Szlachetna paczka", nasze podarunki trafiły do starszej, samotnej pani Jadzi.
Nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo się cieszyła z tych prezentów! A dostał ich całą górę.



Dziękuję wszystkim, dzięki którym przeżyłem tak niesamowity weekend! 

niedziela, 2 grudnia 2012

Brat!

Muszę Wam kogoś przedstawić. Oto mój młodszy brat. Ma na imię Brat :)



Mama powiedziała, że w końcu przestanę się nudzić. Będę mógł Bratu opowiadać o Łodzi i pokazywać ciekawe miejsca. Dzisiaj była okropna pogoda, więc zostaliśmy domu, żeby Młody się nie przeziębił...
Pokazałem mu więc mapę Łodzi i zaplanowaliśmy co musimy zobaczyć.


Potem pokazałem mu mojego bloga. Obejrzeliśmy wszystkie wpisy i Brat zachwycił się Księży Młynem i Piotrkowską. Powiedziałem mu, że w Łodzi to jest tyle do oglądania, że się zdziwi. I wszystko mu pokażę. Będę fajnym starszym bratem. 


Fajny ten mój Brat, taki ciekawy wszystkiego. Mam nadzieję, że wy też go polubicie. 


niedziela, 25 listopada 2012

POKÓJ

Dzisiaj mi się nie chciało. Nie miałem ochoty iść na spacer, do kina ani do muzeum. Ale z mamą nie ma lekko. Powiedziała, że nie ma mowy, koniec leniuchowania o  wzięła mnie na krótką wycieczkę po okolicy.
Jechaliśmy Piotrkowską, aż nagle mama zsiadła z roweru i skręciła w Tuwima.
Do 1954 Tuwima nosiła inną nazwę - Przejazd. Stanowiła dojazd do puszczy łódzkiej, z której wracało się ulicą Nawrot. Ta nazwa istnieje do dziś. Zmieniono tylko kierunek ulic, kiedyś było odwrotnie.
Tuż przy Pietrynie jest budynek, który wygląda inaczej niż znane mi już kamienice, których w Śródmieściu jest bardzo dużo. To dawne Kino Gdynia. Budynek powstał w 1908 r, było w nim 450 miejsc, wnętrze było bardzo eleganckie i wytworne. Początkowo nazywało się Odeon. 
Po II wojnie światowej kino otrzymało nazwę Gdynia, przez pewien czas było to otwarte non stop. O każdej porze dnia i nocy można było iść sobie na film! Zostało zlikwidowane w latach 90. 


Na szczycie budynku znajduje się charakterystyczna sowa, której podobno kiedyś świeciły się oczy!



Niedaleko, przy ulicy Sienkiewicza znajduje się Kościół Podwyższenia Świętego Krzyża, jest to najstarszy murowany kościół katolicki w Łodzi. Wybudowano go w latach 1860 - 1875. Tak wyglądał kiedyś.


Ołtarz główny został ufundowany przez największego łódzkiego fabrykanta, Karola Scheiblera.


Tuż obok znajduje się plac Komuny Paryskiej. Bardzo dziwiłem się tej nazwie, mama mi powiedziała, że  była to rewolucja inteligencji w 1871 w Paryżu. Ok. 
Może dlatego na środku tego placu, a właściwie na parkingu przy nim znajduje się taki napis:



Przy tym parkingu jest jeszcze jedno bardzo znane miejsce: murek. W piątkowe i sobotnie wieczory na murku siedzi mnóstwo ludzi i się bawią w najlepsze. Mama powiedziała, że jeszcze jestem za mały na takie imprezy, pozwoliła mi usiąść na murku za dnia, w niedzielę o 12. 


Nic a nic nie żałuję, że dałem się dzisiaj wyciągnąć z domu! Znowu dowiedziałem się ciekawostek o moim mieście.

wtorek, 20 listopada 2012

Z wizytą w przedszkolu

Zostałem zaproszony do przedszkola Koala, żeby dzieciom opowiedzieć trochę o Łodzi. 
Byłem bardzo zdenerwowany i przejęty, na szczęście razem ze mną i mamą pojechała ciocia Marika, która bardzo nam pomogła. 
Jak się okazało niepotrzebnie się bałem, bo dzieci w przedszkolu były bardzo grzeczne i mądre. Wiedziały, że przyjdę dzisiaj i przywitały mnie wesołym okrzykiem: Misio Kororek! Od razu zrobiło mi się wesoło i uśmiech do samego końca spotkania miałem od ucha do ucha. 
Na samym początku trochę porozmawialiśmy o Łodzi, a później malowaliśmy stare herby Łodzi. Oczywiście na kolorowo!




Dorian ze swoją pracą.





A tak prezentują się wszystkie prace. Prawda, że wyglądają pięknie?


Pokazałem także dzieciom trochę zdjęć, które możecie oglądać na blogu. Opowiedziałem im o Starym i Nowym Rynku, o ulicy Piotrkowskiej, o fabrykach i pałacach.



Zrobiliśmy też sobie grupowe zdjęcie



Na zakończenie ciocia Marika rozdała wszystkim naklejki z herbem Łodzi. Ale już takim, jak powinien wyglądać, czyli czerwono - żółtym.


Wszyscy sobie je przykleili i z dumą nosili!




Na zakończenie spotkała mnie ogromna niespodzianka. Dzieci przygotowały dla mnie piękną laurkę. 
Nie mogę się na nią napatrzeć! Dziękuję bardzo!




Mam nadzieję, że wrócę jeszcze do dzieci z przedszkola Koala. Było super!