niedziela, 25 marca 2012

Wi - Ma

Wczoraj, po raz pierwszy w życiu, byłem w Wi - Mie, czyli dawnej Widzewskiej Manufakturze. Fabrykę zaczęto budować w 1878 r. Właścicielami fabryki byli Juliusz Kunitzer i Juliusz Heinzel.


zdjęcie pochodzi z tej strony: http://fotopolska.eu/125936,foto.html

Kiedyś w tej fabryce pracowało 15 tysięcy wrzecion i 500 krosien. Musiał tam panować ogromny hałas. 
Teraz jest cicho i spokojnie, ale mam nadzieję, że to się niedługo zmieni. Są plany, żeby to miejsce zaistniało na mapie Łodzi, trzymam za to kciuki bardzo mocno.

Wczoraj byłem tam ze znajomymi mamy, udało nam się wejść do schronów pod parkiem na terenie fabryki. 
Strasznie małe te schrony, a miało tam się zmieścić mnóstwo ludzi.




Tu ja z ciocią Olgą, która umie robić sowę:)



Potem przeszliśmy się po terenie Wi - My, na spacerze był też Mateusz z rodzicami i ciocia Marika. 







To mama Mateusza, ciocia Kasia.




Mateuszowi też się fabryka bardzo podobała. Tam są niesamowicie ogromne rzeczy!




I jeszcze brama, która jest piękna, z zegarem, według którego robotnicy zaczynali i kończyli dzień pracy.


Już się coś dzieje na terenie fabryki. Od jakiegoś czasu istnieje tutaj BAJKONUR, w starej fabryce odbywają się koncerty i inne wydarzenia kulturalne. 


Mam nadzieję, że już niedługo cała fabryka będzie tętnić życiem!
Dziękuję wujkowi Mariuszowi Wasilewskiemu za zdjęcia i wycieczkę. 

środa, 21 marca 2012

Kolorowa Tolerancja 2012

Dzisiaj brałem udział w Kolorowej Tolerancji. W tym roku była organizowana po raz dwunasty!

Kolorowa Tolerancja ma uczyć wszystkich, zarówno dzieci, jak i dorosłych, że tolerancja w życiu jest bardzo ważna, że musimy poznawać inne kultury, religie, innych ludzi, po to, żeby wiedzieć i rozumieć więcej i żeby potrafić się sprzeciwić kiedy innym dzieje się krzywda. 

W ramach Kolorowej Tolerancji odbył się konkurs plastyczny "Moje prawa prawami człowieka".
Wręczenie nagród odbyło się w Muzeum Kinematografii. 


Potem rozmawialiśmy długo o tym co nam się w Łodzi podoba, a co nie. 
Nie podoba nam się na przykład brud, śmieci, to, że tramwaje się spóźniają, że ludzie nie sprzątają po pieskach i brzydkie napisy na murach. 
A podobają parki, szkoła, historia Łodzi, fabryki, pałace i wiele innych rzeczy.
Te wszystkie negatywne rzeczy w Łodzi spisaliśmy na karteczkach, potem zrobiliśmy Marzannę z tych kartek i utopiliśmy ją w stawie! Pożegnaliśmy zimę i zaczarowaliśmy Łódź, odganiając całe zło.

Poznałem fajne dzieci z 54 SP na Bałutach. Zaprzyjaźniliśmy się szybko i poszliśmy ciężko pracować.



Na pięknych beczkach Grohmana jacyś bezmyślni ludzie napisali głupie napisy. Beczki przez to wyglądały strasznie. Ta piękna brama do dawnej fabryki Grohmana straszyła turystów, wystawiając okropną opinię o naszym mieście. Dzisiaj to zmieniliśmy i razem z panią prezydent, przewodniczącym Rady Miasta, komendantem Straży Miejskiej zamalowaliśmy te okropne napisy na beczkach i w okolicy!






No i efekt końcowy:




To był bardzo fajny dzień. Dużo się dziś nauczyłem i zobaczyłem, że tak na prawdę to własną pracą i odrobiną dobrej woli możemy zmienić nasze miasto. Bo łodzianie są fajni.


Dziękuję wujkowi Robertowi Lisieckiemu za zdjęcia.

niedziela, 18 marca 2012

ROSYJSKIMI ŚCIEŻKAMI PO ŁODZI

Dzisiaj był fajny dzień. Byłem z mamą,  ciocią Mariką, ciocią Emilką, wujkiem Tomkiem i Robertem na bardzo długim spacerze. Szliśmy szlakiem rosyjskim przez Łódź. 
Na spacerze było mnóstwo ludzi, ucieszyłem się widząc takie tłumy, bo to oznacza, ze łodzianie są zainteresowani swoim miastem. 
Spacer odbywał się w ramach Dni Kultury Rosyjskiej, a oprowadzała Joanna Podolska.
Zaczęliśmy na ulicy św. Jerzego, pod budynkiem dawnej cerkwi  pw. św. Aleksego Metropolity MoskiewskiegoKiedyś ta cerkiew wyglądała tak:



Od 1918r.  jest to katolicki kościół garnizonowy pw. św. Jerzego. 



Stamtąd poszliśmy na ulicę Gdańską, pod budynek Muzeum Tradycji Niepodległościowych.  Jest to dawne więzienie carskie.


Tutaj wysłuchaliśmy także opowieści o Arym Sternfeldzie, który był wybitnym inżynierem kosmonautyki. Okazało się, ze ten wielki naukowiec mieszkał na ulicy Więckowskiego, a w Łodzi skończył szkołę. Potem wyprowadził się do Moskwy, gdzie przetłumaczono jego prace „Wstęp do kosmonautyki” na rosyjski, kontynuował tam karierę, w Moskwie miał rodzinę, tam został pochowany.

Z uwagi na to, że następny przystanek był bardzo daleko, wsiedliśmy z ciociami i wujkami na rowery i pojechaliśmy za całą, ogromną grupą. 


Potem zobaczyliśmy banki przy al. Kościuszki i poszliśmy na ulicę Moniuszki, czyli dawny pasaż Meyera. 


Pasaż powstał jako prywatna ulica, zamknięta dla ruchu, odchodząca od ulicy Piotrkowskiej. Meyer wytyczył ją, bo w mieście krążyła plotka o przeniesieniu stolicy guberni z Piotrkowa do Łodzi. Domy miały stać się siedzibą carskich władz. Stolicy guberni nigdy nie przeniesiono, ale Łódź zyskała piękną ulicę. 



Ulica była bardzo elegancka: było na niej oświetlenie elektryczne (pierwsze w Łodzi), każdy dom i ogród był oświetlony, była kanalizacja i gaz. A na ziemi leżała kostka brukowa. 
Teraz ta ulica na szczęście odzyskuje swój blask, niedługo znowu będzie tam pięknie. 
Na Moniuszki, przed budynkiem YMCA, stoi pomnik Juliana Tuwima, który tłumaczył poezję rosyjską. 




A pod YMCĄ stał taki fajny samochód:




Stamtąd przeszliśmy ulicą Piotrkowską, usłyszeliśmy historię o szkołach rosyjskich, redakcjach gazet i studzienkach kanalizacyjnych z napisami w cyrylicy, czyli w alfabecie rosyjskim. Znajdują się one na Piotrkowskiej 26 i 50. 
Następny przystanek był przy cerkwi św. Aleksandra Newskiego przy ul. Kilińskiego. 
Jest to katedra prawosławna. Jest w stylu bizantyjskim, a zaprojektował ją Hilary Majewski. Prace zaczęto w 1884r. 
Kiedyś wyglądała tak:




A tak wygląda dzisiaj, my oczywiście byliśmy tam w dzień.




A tak wygląda w środku. Jest bardzo kolorowa, z przepięknymi malowidłami. 



 


21 marca odbędzie się Kolorowa Tolerancja, będzie można odwiedzić cerkiew oraz inne łódzkie świątynie. 


Bardzo dziękuję wujkowi Robertowi za zdjęcia i ciociom za kolejny fajny dzień razem. 


Więcej zdjęć: TU.


fot. Robert Lisecki, Emilia Michalak, Marika Szejna 

sobota, 3 marca 2012

Impreza

Ale dzisiaj się działo! Rodzice dotrzymali słowa i zrobili mi przyjęcie urodzinowe. 
Odbyło się ono w Punkcie Informacji Turystycznej w Manufakturze. Czyli bardzo po łódzku. 


Chwilę czekałem na gości, nawet się martwiłem, że nikt nie przyjdzie.




Ale zupełnie niepotrzebnie, bo przyszła ciocia Marika i ciocia Emilka i cała ekipa moich znajomych :)





Dostałem prezenty, za które bardzo dziękuję.


Był nawet tort!



A potem rodzice zrobili mi tradycyjną zabawę na pierwsze urodziny, musiałem wybrać jakiś przedmiot. 


Wybrałem Łódź!




W tym albumie możecie znaleźć więcej zdjęć z moich pierwszych urodzin. Było bardzo fajnie.
Dziękuję ciociom bardzo za wszystko.

A od jutra zwiedzam dalej.

piątek, 2 marca 2012

Moje pierwsze urodziny

Dziś są moje pierwsze urodziny! Dokładnie rok temu zacząłem opisywać moje miasto. 
Przez ten czas wydarzyło się bardzo wiele. Zobaczyłem niesamowite miejsca i poznałem ciekawych ludzi. 
No i dużo się nauczyłem o Łodzi. A najfajniejsze jest to, że chociaż rok czasu zwiedzałem to miasto i chodziłem na różne imprezy to zostało mi jeszcze bardzo dużo do zobaczenia! Także będę pisał dalej, a moim czytelnikom dziękuję za ten wspólny rok. 

Zwiedzanie Łodzi zacząłem od Starego Rynku, czyli jednego z najstarszych miejsc w naszym pięknym mieście. 



Potem poznałem plac Wolności i Tadeusza Kościuszkę, o którego teraz jest wielka awantura.  Są pomysły, żeby go przesunąć ze środka placu. Ale ja w to nie wierze. Tadeusz Kościuszko zostanie tam gdzie stoi.



Byłem też na Księżym Młynie, jeszcze nie raz tam wrócę, fabryka i  famuły zrobiły na mnie ogromne wrażenie. 



Na Piotrkowskiej posiedziałem sobie trochę z Julianem Tuwimem. Zawsze trę go po nosie na szczęście jak jestem na Pietrynie.



Udało mi się jeszcze zobaczyć dworzec Łódź Fabryczna. Za jakiś czas pokarzę Wam jak wygląda nowy.





No i odkryłem moją największą miłość: rowery. Brałem udział w kilku Masach Krytycznych i specjalnych przejazdach rowerowych.







Dzięki rowerom poznałem niesamowitych ludzi. Mnóstwo cioć i wujków, z którymi uwielbiam jeździć po mieście. 


Tu jestem z moim ulubionym wujkiem Piotrkiem, z którym zawsze jest wesoło i mnóstwo się dzieje. 


Tu z ciocią Mariką, która zawsze mnie uratuje, jak wujek Piotrek zaczyna przeginać z zabawami. 


I ciocia Emilka, którą lubię, bo zawsze jest uśmiechnięta i spokojna. 



Poznałem też dawnego prezydenta Łodzi - Aleksego Rżewskiego.




Poznałem panią Bożenkę ze sklepu na Księżym Młynie :)




I Stanisława Tyma, który zagrał w Misiu.





 Bawiłem się z pieskami, które były cuuuudowne.




I bawiłem się na scenie z Łąki Łan!


Ale najfajniejsze były spotkania z dzieciakami. 
Byłem w przedszkolu, oprowadzałam po parku Poniatowskiego, po parku Śledzia, bawiłem się na warsztatach Festiwalu Czekolady:









Zostałem także nagrodzony Punktem dla Łodzi, to był dla mnie bardzo ważny dzień. Czułem się jak król świata :)




Bo ja po prostu kocham Łódź!



A jutro czeka mnie jakaś niespodzianka. Rodzice obiecali!