piątek, 24 sierpnia 2012

Łódź Czterech Kultur

W ostatnim czasie bardzo dużo się działo. Zwiedzałem, odwiedzałem nowe miejsca i poznałem nowych ludzi. Ale ten czas to nie tylko zabawa, ale też praca! I to ciężka!
Na szczęście w pracy mam fajnych kumpli, lubimy to co robimy i mamy przy tym dobrą zabawę. 
Pracujemy nad warsztatami w ramach festiwalu Łódź Czterech Kultur - GENERACJE 2012.
Dużo się będzie działo na festiwalu dla dzieci. 
Na warsztaty trzeba się zapisać, adresy są na stronie festiwalu.
Ja się nie mogę doczekać na warsztaty taneczne, będziemy tam uczyć się tańców z Niemiec i Austrii!
A na warsztatach plastycznych narysujemy naszą wymarzoną Łódź. Taką kolorową i magiczną...
Na warsztaty na pewno pójdę z żyrafą Haliną i Hipsterem, czyli moimi przyjaciółmi z pracy.
Halina już nie może się doczekać. Chodzi ciągle i mówi, żeby już był wrzesień. A do festiwalu zostało tylko 20 dni!


Tutaj mamy zebranie, na którym obgadujemy co będzie się działo no warsztatach. Hipster, jak zawsze, ma inne zdanie niż wszyscy, ale zawsze udaje nam się dojść do porozumienia. 



Do zobaczenia na festiwalu. Będzie się działo!




FILMIK:

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Borne Sulinowo

Ale miałem weekend! Byliśmy z rodzicami na IX Międzynarodowym Zlocie Pojazdów Militarnych w Bornem Sulinowie. Przez trzy dni patrzyłem na czołgi, wozy opancerzone i inne wojskowe sprzęty.
Poznałem tez nową koleżankę - Zosię.


Bawiliśmy się razem, jedliśmy kotleciki i zwiedzaliśmy Borne i okolice. 



Tata Zosi ma super auto, terenowego Mercedesa - gelendę, którą szaleliśmy nawet po błocie i dołach w lesie. Na szczęście Zosia cały czas mnie trzymała za ucho, bo trochę się bałem. Ale, tak naprawdę, bardzo mi się podobało :)



Widzieliśmy piękne wrzosowiska, na których było głośno od bzyczenia os i innych owadów.



Potem pojechaliśmy do Kłomina,  czyli opuszczonego osiedla w środku lasu. Dawniej mieszkali tu żołnierze radzieccy. Teraz stoją tam bloki, które w większości są puste.



 Po tych atrakcjach poszliśmy popływać w jeziorze Pile.



Ale najfajniej było na terenie zlotu. Jeździły tam ciężarówy, amfibie i działa samobieżne. 



Więcej zdjęć możecie zobaczyć na moim Facebooku: BORNE SULINOWO

To był weekend inny niż wszystkie, świetnie się bawiłem, ale z radością wróciłem do Łodzi :)

niedziela, 12 sierpnia 2012

Rowerowa sobota w "Różowych okularach"

Wczoraj byłem po raz pierwszy w takiej fajnej kawiarni dla małych i dużych o śmiesznej nazwie: "Różowe okulary".

Zanim zaczęło się spotkanie z uwagą czytałem ulotki o Rowerowej Łodzi i o spotkaniu Cafe Rower, które odbędzie się 16 sierpnia.



Byliśmy tam nie tylko na ciastku i herbacie, ale przede wszystkim chcieliśmy się dowiedzieć, jak się jeździ z dziećmi na rowerze, jakie są przepisy i możliwości przewozu maluchów.
Mogłem wypróbować, jak się siedzi w foteliku, który instaluje się na bagażniku.



W czasie, kiedy pan ze sklepu Dynamo opowiadał o fotelikach i kaskach, ja bawiłem się z Hanią i Szymonem.


Pan z telewizji kręcił rowery i mojego kumpla Misia :)



Na  koniec była największa atrakcja. Mogliśmy się przejechać w takiej specjalnej przyczepce dla dzieci.
Było nam wygodnie bardzo i mieliśmy ubaw po pachy!

Najpierw jechałem z Hanią i jej tatą.


Widać po minie Hani, że bawimy się świetnie!


Potem mnie i Szymona przewiózł  wujek Piotrek. Szymon był zachwycony przejażdżką, mnie też się bardzo podobało.




Dowiedzieliśmy się też, że dziecko do lat 10 może jechać po chodniku, ale jak siedzi w foteliku lub przyczepce, to obowiązują go takie zasady jak dorosłych rowerzystów.
Szkoda, że pogoda nie dopisała, bo mieliśmy jechać jeszcze do parku na piknik, ale i tak było fajnie. 


niedziela, 5 sierpnia 2012

U jeża ze Zgierza

Wczoraj pojechałem z mamą i babcią do Zgierza. Byłem tam po raz pierwszy, chociaż przejeżdżałem przez miasto już kilka razy.
Dużym zaskoczeniem było dla mnie to, że Zgierz jest dużo starszy od Łodzi, prawa miejskie otrzymał w 1318 roku, czyli 105 lat przed Łodzią!
Do Zgierza można dojechać tramwajem podmiejskim nr 46. My jednak pojechaliśmy samochodem.
Trochę pojeździliśmy po mieście zanim trafiliśmy do Miasta Tkaczy.
Jest to rewitalizowana (uff, jakie trudne słowo), czyli odnowiona, dzielnica Zgierza.

Te domki pochodzą z lat 1821 - 1830. W dawnych domkach tkaczy jest kawiarnia, restauracja, sklepy. 




Bardzo fajnie łączy się tu stare z nowym. Można sobie wyobrazić jak to miejsce wyglądało w XIX wieku. 




To ja z babcią Zuzią, odpoczywamy na ławeczce. :) 




Babcia zabrała mnie jeszcze w jedno fajne miejsce. Do jeża ze Zgierza.
O jeżu pisała Wanda Chotomska w "Przygodach jeża spod miasta Zgierza":


"Był sobie jeż kolczasty,
co czesał się na jeża
I mieszkał pod jeżyną 
w pobliżu miasta Zgierza..."





Babcia nauczyła jeża nowej sztuczki: trzymania Kolorka na nosie :)



Udało się!




 Fajnie było w Zgierzu. Niedługo pojedziemy do Pabianic. Babcia mi obiecała!