niedziela, 29 kwietnia 2012

Kwietniowa Masa Krytyczna


Ale się działo! 27 kwietnia, czyli w ostatni piątek miesiąca odbyła się Masa Krytyczna. To była pierwsza moja masa w tym roku! 
Tym bardziej jestem dumny, że byłem, bo była to najliczniejsza masa w historii Łodzi. 1020 rowerzystów przejechało przez nasze miasto. 


Dziwicie się, czemu mam zasłonięte oczy? Wujek Piotrek przebrał mnie za Żółwia Ninja :)
Niektórzy wykorzystali to, że prawie nic nie widzę i robili mi różne numery....


Dopiero na zdjęciu zobaczyłem, że to ciocia Kasia!

Bardzo chciałem jechać z wujkiem Piotrkiem, ale on powiedział, że będzie bardzo zajęty na tej masie i nie będzie miał czasu, żeby mnie pilnować. 


Pojechałem z ciocią Emilką, było mi bardzo wygodnie :)


Na masę jeździ coraz więcej ludzi, niektórzy bardzo dziwnymi pojazdami. Bardzo mi się to podoba. 
Na zdjęciu siedzę na pojeździe Pana Rowerskiego. Kosmiczna maszyna!




Do zobaczenia za miesiąc! Ale zanim przyjedziecie, koniecznie musicie się zapoznać z 10 regułami przejazdu!




niedziela, 22 kwietnia 2012

Niedziela będzie dla nas

Wiosna przyszła! Jest ciepło i świeci słońce. W sobotę była nawet pierwsza wiosenna burza.
Dzisiaj od rana wsiedliśmy z rodzicami na rowery i pojechaliśmy na miasto.
Okazało się, że dzisiaj w Łodzi działo się bardzo dużo.
Na Piotrkowskiej kibicowaliśmy biegaczom, którzy brali udział w Vena Cross Festiwal, gdzie aż 900 uczniów z całej Polski brało udział w morderczej sztafecie.




Nagle zauważyłem, że Miś Uszatek wygląda inaczej niż zwykle. Okazało się, że niektóre pomniki przy Piotrkowskiej zostały specjalnie udekorowane, a wszystko z powodu Fashion Philosophy Fashion Week Poland, czyli Tygodnia Mody. 
Tak wygląda Miś Uszatek: 



A tak Tadeusz Kościuszko na placu Wolności:




Potem zjedliśmy pyszne lody na Piotrkowskiej i pojechaliśmy do Skansenu Miejskiej Architektury Drewnianej przy Białej Fabryce.
Dzisiaj odbywał się tam festyn Niedziela u Geyera, który odbył się w ramach "XII Festiwalu Nauki, Techniki i Sztuki"
Bardzo podobała mi się willa z Rudy Pabianickiej, która kiedyś stała przy ul. Scaleniowej.


A w drewnianym kościele, który został tu przeniesiony z Nowosolnej można było posłuchać koncertu muzyki poważnej. 




W domkach rzemieślników można zobaczyć pokoje urządzone w starym stylu. Można się przenieść w czasie i wyobrazić sobie, jak żyło się w Łodzi sto lat temu.






 Są tu też stare krosna, motaki, kołowrotki. 






Potem poszliśmy do wewnątrz muzeum, żeby obejrzeć kolekcji zabytkowych włazów. Można tu podziwiać 24 zabytkowe klapy, które leżały kiedyś na ulicach Łodzi.



Na koniec wcieliłem się w role pracownika fabryki.


Potem pojechaliśmy do Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, tam odbywa się FashionPhilosophy Fashion Week Poland.


Przez kilka dni nasze miasto staje się stolicą mody, odbywają się pokazy, rozmowy o modzie, ludzie robią sobie mnóstwo zdjęć i podziwiają najmodniejsze ubrania.
Ja też chciałem poczuć się wyjątkowo, nawet przespacerowałem się po czerwonym dywanie.


Na Tygodniu Mody można spotkać dużo kolorowych ludzi.






Mnie najbardziej cieszy moda na rowery!



To wszystko zrobiło na mnie ogromne wrażenie, poczułem się przez chwilę, jak w innym świecie. 
Byłem już zmęczony i chciałem odpocząć. Pojechaliśmy na pyszny obiad, a potem poczytać książki.
Ale nie do domu, tylko na Piotrkowską. 
Z okazji Międzynarodowego Dnia Książki dzisiaj w Łodzi odbyła się akcja 5 minut dla książki. Najpierw wspólnie odczytaliśmy fragment książki Marii Pruszkowskiej "Przyślę Panu list i klucz".



Następnie każdy usiadł ze swoją książka i chwilę poczytał pod chmurką. 



Dzisiejszy dzień był zdecydowanie udany. W Łodzi dzieje się bardzo dużo i każdy znajdzie coś dla siebie. 

niedziela, 15 kwietnia 2012

Wielkie poszukiwanie wiosny

Jest zimno i paskudnie. Nie ma się co oszukiwać, wszyscy chodzą jacyś smutni i nieszczęśliwi. Mnie się wydaje, że to dlatego, że wiosna ma jakiś problem i jest spóźniona na całego.
Siedziałem w weekend w domu, nudziłem się strasznie, aż nagle mama wpadła na pomysł, że pójdziemy szukać wiosny!
Może jak znajdziemy trochę jej śladów w Łodzi, to nabierze pewności siebie i uderzy z całą mocą.
Wsiedliśmy na rower i wyruszyliśmy. Rozglądałem się uważnie dookoła, robiło mi się smutno, bo nic nie mogłem zauważyć, aż tu nagle jest! Przy ulicy Kopernika znalazłem ogródek, w którym wiosna postawiła pierwsze kroki.
W niepozornym domu przy Kopernika 37 stoi piękna rzeźba, w tym miejscu do 1885 r. istniała pracownia ozdób sztukateryjnych, robiono tu dekoracje do pałaców łódzkich fabrykantów lub do pięknych kamienic przy Piotrkowskiej. Własnie tu odnalazłem wiosnę po raz pierwszy.







Potem było już tylko lepiej, na ulicy Łąkowej znalazłem kwitnące drzewo!





Odwiedziłem też ogród willi Milscha, kiedyś dokładnie Wam to miejsce pokażę, teraz byłem zajęty poszukiwaniem.







Wiosna była też na Łąkowej, przy Andrzeja.




A potem mama dostała takie zdjęcie od cioci Mariki :)




I już wiedziałem, co będziemy robić w niedzielę. Niestety od rana padało i było zimno, ale nas to nie zraziło, ubraliśmy się ciepło i pojechaliśmy oglądać cebulice do parku Klepacza. Musicie tam jechać, zostało już niedużo czasu, bo te kwiatki kwitną bardzo krótko. A widok jest zachwycający, nawet kiedy pada deszcz.








Mam nadzieję, że przekonałem Was, że to tylko kwestia czasu, aż wiosna przyjdzie i wszędzie będzie pachnąco i kolorowo. Wiosno, czekamy na Ciebie!