poniedziałek, 30 stycznia 2012

Łódzkie murale

Zimno jest bardzo, rano było - 12 stopni! Na szczęście świeci słońce, więc mama dała się wyciągnąć na krótki spacer. Kazała mi się ciepło ubrać i poszliśmy. 


Znowu się sprawdziły słowa mojego wujka, że w Łodzi to na każdym kroku jest coś ciekawego do oglądania. Na jednej z wielkich ścian przy ulicy Wólczańskiej zobaczyłem wielki obraz namalowany na murze. Mama mi wyjaśniła, że to się nazywa mural
Mural to wielkie malowidło ścienne, które często coś reklamowało albo niosło jakieś ważne przesłanie społeczne, np. że papierosy są złe, albo, że trzeba uprawiać dużo sportu.

My podziwialiśmy mural firmy Lido.  





Reklamuje on najmodniejszą odzież damską produkowaną w Zakładach Przemysłu Dziewiarskiego "Lido".
Chociaż mural powstał kilka ładnych lat temu i moda się zmieniła, to mnie się ta pani bardzo podoba.
Mama mi powiedziała, że w Łodzi mamy bardzo dużo murali, które można znaleźć prawie w całym mieście, powstają też nowe. Przy ulicy Zachodniej powstała galeria street art, na ulicy można podziwiać ogromne malowidła.
Niestety było za zimno, żebyśmy dzisiaj tam poszli i to zobaczyli. Mama była nieugięta, ale obiecała, że jak się zrobi cieplej to pokaże mi wszystkie stare i nowe murale w Łodzi!


Ten temat bardzo mnie zainteresował, dlatego dokładnie przejrzałem stronę pana Bartosza Stępnia, który jest największym specjalistą od murali.
Pan Bartosz napisał nawet książkę o łódzkich muralach, czytam ją sobie od kilku godzin.




Polecam tę książkę każdemu. No i rozglądajcie się uważnie dookoła. Wszędzie można znaleźć coś ciekawego.


czwartek, 19 stycznia 2012

Trójmiasto

Chociaż ferie zimowe zaczynają się w Łodzi dopiero 30 stycznia, ja już teraz byłem na krótkim wyjeździe. Pojechałem z mamą i ciocią Mariką nad morze!
Chcieliśmy zobaczyć zimę nad Bałtykiem. 
Nasza wyprawa trwała tylko cztery dni, ale były to dni wypełnione od rana do wieczora.


Najpierw bardzo długo jechaliśmy pociągiem, na szczęście było ciepło i pusto.



Gdańsk przywitał nas niesamowitą śnieżycą, ale my się takich drobiazgów nie boimy, więc poszliśmy na wieczorny spacer po ulicy Długiej, niestety mama zapomniała aparatu...


Ja bardzo czekałem na niedzielę, bo wtedy po raz pierwszy miałem zobaczyć morze.
Z samego rana pojechaliśmy do Sopotu, który jest przepiękny.
A morze zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Tyyyle wody, szum fal, mewy...


Pogoda była zwariowana, na zmianę padał deszcz i świeciło słońce, a wiatr wiał cały czas. 
Chodziliśmy trochę po molo. To  jest najdłuższe molo nad Morzem Bałtyckim, ma około pół kilometra długości.



Mógłbym tak chodzić po nim cały dzień. Najchętniej z ciocią :)




Po tylu wrażeniach poszedłem spać bardzo wcześnie, zwłaszcza, że następnego dnia jechaliśmy do portu w Gdyni.

Przepiękne żaglowce: Dar Pomorza i Dar Młodzieży, a do tego okręt wojenny ORP Błyskawica, zrobiły na mnie ogromne wrażenie. 





Ostatniego dnia zwiedzaliśmy Gdańsk.
Zaczęliśmy od PGE Arena, na tym boisku już za 140 dni rozegrają się mecze w ramach piłkarskich Mistrzostw Europy EURO 2012.



Potem pojechaliśmy do Stoczni Gdańskiej oglądać największe maszyny, jakie widziałam w życiu. W stoczni buduje się statki, te maszyny to dźwigi portowe, są naprawdę bardzo wielkie.




Na koniec naszego pobytu w Gdańsku zwiedziliśmy Główne Miasto, czyli ulicę Długą, Floriańską, Żurawia i spichlerze. Mnie się bardzo podobały kamienice, które stoją przy urokliwych uliczkach Gdańska.






Pod tym linkiem: Ferie nad morzem znajdziecie dużo więcej zdjęć z naszego wyjazdu. 
Po długiej podróży pociągiem wróciliśmy do Łodzi. I wiecie co?
Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej! 

niedziela, 8 stycznia 2012

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy





W tym roku Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy gra już 20 raz! Przez te lata pomogła niezliczonej ilości chorych dzieci. 
To jest naprawdę niesamowite co się tego dnia dzieje w Polsce i na świecie (bo Orkiestra gra wszędzie, w tym roku np. w Afganistanie). 
W Łodzi też było mnóstwo atrakcji.
Piotrkowską przeszła Szarża Straży Miejskiej, ponad 60 koni i siedem zaprzęgów!






Szarża przeszła całą Piotrkowską, aż do placu Wolności. Konie były bardzo piękne i grzeczne.




W Manufakturze też dużo się działo.




Byli Strażacy, Policja, motocykliści, żołnierze, stare auta, motory, koncerty, a studenci Uniwersytetu Łódzkiego układali wielkie serce ze złotych pieniążków.






Dzisiaj na Piotrkowskiej i Manufakturze było bardzo dużo ludzi, wyszli z domów specjalnie po to żeby wrzucić pieniądze do specjalnych puszek. 
Wszyscy mięli na piersiach naklejone serduszko. Ja też.