niedziela, 25 listopada 2012

POKÓJ

Dzisiaj mi się nie chciało. Nie miałem ochoty iść na spacer, do kina ani do muzeum. Ale z mamą nie ma lekko. Powiedziała, że nie ma mowy, koniec leniuchowania o  wzięła mnie na krótką wycieczkę po okolicy.
Jechaliśmy Piotrkowską, aż nagle mama zsiadła z roweru i skręciła w Tuwima.
Do 1954 Tuwima nosiła inną nazwę - Przejazd. Stanowiła dojazd do puszczy łódzkiej, z której wracało się ulicą Nawrot. Ta nazwa istnieje do dziś. Zmieniono tylko kierunek ulic, kiedyś było odwrotnie.
Tuż przy Pietrynie jest budynek, który wygląda inaczej niż znane mi już kamienice, których w Śródmieściu jest bardzo dużo. To dawne Kino Gdynia. Budynek powstał w 1908 r, było w nim 450 miejsc, wnętrze było bardzo eleganckie i wytworne. Początkowo nazywało się Odeon. 
Po II wojnie światowej kino otrzymało nazwę Gdynia, przez pewien czas było to otwarte non stop. O każdej porze dnia i nocy można było iść sobie na film! Zostało zlikwidowane w latach 90. 


Na szczycie budynku znajduje się charakterystyczna sowa, której podobno kiedyś świeciły się oczy!



Niedaleko, przy ulicy Sienkiewicza znajduje się Kościół Podwyższenia Świętego Krzyża, jest to najstarszy murowany kościół katolicki w Łodzi. Wybudowano go w latach 1860 - 1875. Tak wyglądał kiedyś.


Ołtarz główny został ufundowany przez największego łódzkiego fabrykanta, Karola Scheiblera.


Tuż obok znajduje się plac Komuny Paryskiej. Bardzo dziwiłem się tej nazwie, mama mi powiedziała, że  była to rewolucja inteligencji w 1871 w Paryżu. Ok. 
Może dlatego na środku tego placu, a właściwie na parkingu przy nim znajduje się taki napis:



Przy tym parkingu jest jeszcze jedno bardzo znane miejsce: murek. W piątkowe i sobotnie wieczory na murku siedzi mnóstwo ludzi i się bawią w najlepsze. Mama powiedziała, że jeszcze jestem za mały na takie imprezy, pozwoliła mi usiąść na murku za dnia, w niedzielę o 12. 


Nic a nic nie żałuję, że dałem się dzisiaj wyciągnąć z domu! Znowu dowiedziałem się ciekawostek o moim mieście.

wtorek, 20 listopada 2012

Z wizytą w przedszkolu

Zostałem zaproszony do przedszkola Koala, żeby dzieciom opowiedzieć trochę o Łodzi. 
Byłem bardzo zdenerwowany i przejęty, na szczęście razem ze mną i mamą pojechała ciocia Marika, która bardzo nam pomogła. 
Jak się okazało niepotrzebnie się bałem, bo dzieci w przedszkolu były bardzo grzeczne i mądre. Wiedziały, że przyjdę dzisiaj i przywitały mnie wesołym okrzykiem: Misio Kororek! Od razu zrobiło mi się wesoło i uśmiech do samego końca spotkania miałem od ucha do ucha. 
Na samym początku trochę porozmawialiśmy o Łodzi, a później malowaliśmy stare herby Łodzi. Oczywiście na kolorowo!




Dorian ze swoją pracą.





A tak prezentują się wszystkie prace. Prawda, że wyglądają pięknie?


Pokazałem także dzieciom trochę zdjęć, które możecie oglądać na blogu. Opowiedziałem im o Starym i Nowym Rynku, o ulicy Piotrkowskiej, o fabrykach i pałacach.



Zrobiliśmy też sobie grupowe zdjęcie



Na zakończenie ciocia Marika rozdała wszystkim naklejki z herbem Łodzi. Ale już takim, jak powinien wyglądać, czyli czerwono - żółtym.


Wszyscy sobie je przykleili i z dumą nosili!




Na zakończenie spotkała mnie ogromna niespodzianka. Dzieci przygotowały dla mnie piękną laurkę. 
Nie mogę się na nią napatrzeć! Dziękuję bardzo!




Mam nadzieję, że wrócę jeszcze do dzieci z przedszkola Koala. Było super!

niedziela, 11 listopada 2012

Masa Niepodległości 2012

11. 11 o godzinie 11 rozpoczęła się ostatnia w tym roku wycieczka na rowerach.
Hasło brzmiało: Łódź walcząca o niepodległość - Masa Niepodległości 2012.
I faktycznie była nas cała masa, aż 334 osoby.


Bardzo dużo osób miało flagi, było ubranych w biało - czerwone ubrania. 94 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości łodzianie świętowali na wesoło, z uśmiechem na ustach. 

Trasa prowadziła miejscami związanymi z Józefem Piłsudskim. Byliśmy pod pomnikiem Marszałka, na placu Związku Strzeleckiego "Strzelec", na Wschodniej 19, gdzie Józef Piłsudski mieszkał w Łodzi i wydawał pismo pt."Robotnik", w tym mieszkaniu został aresztowany. Teraz wisi tam pamiątkowa tablica.


źródło: commons.wikipedia.org, autor: Stefs

Przez dwa miesiące więziony przy ul. Gdańskiej 13, dzisiaj w tym budynku mieści się Muzeum Tradycji Niepodległościowych.
Byliśmy też pod Biblioteką im. Józefa Piłsudskiego przy Gdańskiej 100/102.



Potem pojechaliśmy na plac Katedralny, gdzie znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza. 


źródło: commons.wikipedia.org, autor: Arewicz

Pod pomnikiem odbywały się uroczystości, wieńce przy pomniku składali  przedstawiciele władz, żołnierze, służby mundurowe i różne stowarzyszenia.
My widzieliśmy małą defiladę wojska i policji.


Wycieczkę skończyliśmy na placu Wolności. Wcześniej nazywał się on Nowy Rynek, ale w 1918 zmieniono jego nazwę i funkcjonuje ona do dzisiaj.
Na środku placu stoi pomnik Tadeusza Kościuszki, bohatera Polski. 




To był bardzo pozytywny dzień. Mam nadzieję, że za rok również pojadę na Masę Niepodległości!

niedziela, 4 listopada 2012

Już jest listopad...

1 listopada jest święto Wszystkich Świętych, już po raz XVIII na Cmentarzu Starym przy Ogrodowej odbywała się kwesta na rzecz ratowania zabytkowych grobów.
W tym roku było bardzo smutno, ponieważ 3 listopada umarł pan Wojciech Słodkowski, inicjator kwesty.



Wszystkim w tym roku bardzo zależało, żeby zebrać jak najwięcej pieniędzy. Żeby dzieło pana Wojtka było kontynuowane jak najdłużej. 
Spotkałem bardzo dużo znajomych: ciocię Majkę i ciocię Olgę.


Ciocię Elę. 

Kwesta trwała cztery dni, mam nadzieję, że za zebrane pieniądze uda się odnowić jak najwięcej pomników. 

Weekend spędziłem w wujkiem Piotrkiem, za którym się bardzo stęskniłem. Z wujkiem nie można się nudzić, a do tego lubi jeździć na rowerze w każdą pogodę. Nie to co mama. 
W sobotę rano spotkaliśmy się z ciocią Mariką i Emilką i z wujkiem Mariuszem. Pojechaliśmy na Księży Młyn, na teren Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Odbywał się tam Photo Day w rewitalizowanej fabryce Ludwika Grohmana. Pan Grohamn obchodzi w tym roku 150. urodziny!


Zwykła cegła ma  wymiary 12 na 25 cm, ale do rewitalizacji zamawiana jest taka jak była kiedyś, czyli 13 na 27 cm. Wszystkie znalezione w budynku elementy, jeśli się nadają, to są odnowione i wykorzystywane raz jeszcze.



A w taki sposób chowany jest przewód w ścianach.


Cały czas patrzyłem do góry, nawet się trochę bałem tych wielkich filarów i odkrytej cegły.


Pan Inżynier mnie uspokoił, że nic mi nie grozi. No i miałem kask!


 Poza tym przy ciociach i wujkach to nie mam się czego bać. 



Ciocia Marika zrobiła mi zdjęcie z widokiem na Księży Młyn.


 Koniec remontu planowany jest na 2013. Wtedy pojadę tam jeszcze raz, żeby zobaczyć jak to pięknie wygląda. 


Dziękuję wujkowi Piotrkowi i cioci Marice za zdjęcia i opiekę. Kocham Was bardzo!