niedziela, 20 września 2015

POZNAJ SWÓJ PARK

- Dokąd dzisiaj jedziesz, Kolorku? - zapytała moja ukochana ciocia Kamilka.
- na Radiostację - odpowiedziałem. Ciocia zrobiła wielkie oczy i zapytała czy się nie boję wchodzić na wysoki maszt, na którym są nadajniki radiowe. Ale się uśmiałem! Ciocia w Łodzi mieszka od niedawna i nie wie, że my tak mówimy na osiedle przy ulicy Narutowicza, niedaleko Radia Łódź! Wyjaśniłem cioci o co chodzi i obiecałem, że ją kiedyś tu zabiorę.

Na Radiostację pojechałem na spacer po parkach. Byłem w parku Baden - Powella i w parku 3 maja. Tak naprawdę jest to jeden duży park, ale podzielony na dwie części. 

Park Baden - Powella do 2007 roku nosił nazwę park Rozrywkowy, dzięki staraniom łódzkich harcerzy, w tym mojego wujka Piotrka (ale jestem z niego dumny) zmieniono nazwę na Park im. Roberta Baden-Powella – Naczelnego Skauta Świata! 


W  parku znajdują się boiska do koszykówki, amfiteatr, plac zabaw dla dzieci i górka oraz Centrum Sportowo - Rekreacyjnego z boiskami piłkarskimi i miasteczko ruchu drogowego. 



Tuż obok jest park 3 maja. Jest on większy od parku Baden - Powella i starszy. Powstał w 1915 roku. 

Kiedyś tu rosła puszcza łódzka, czyli wielki las, który otaczał starą Łódź.  Do dzisiaj jest tu trochę jak w lesie.



Jest tu wiele atrakcji: korty tenisowe, boiska piłkarskie, bieżnia, plac zabaw, stoliki szachowe, siłownia. Bardzo dużo osób tutaj biega lub jeździ na rowerze, wcale się temu nie dziwię!




Ja też trochę poćwiczyłem wiszenie na uszach :)


Obok tych parków znajduje się Zieleniec przy ulicy Konstytucyjnej. Jest to dzikie miejsce, porośnięte drzewami i krzakami. Niestety jest tam bardzo brudno i jakoś straszno, więc szybko stamtąd uciekliśmy.


Z bliska widać szpital przy Czechosłowackiej, a dokładnie Centrum Kliniczno-Dydaktyczne Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Budowę szpitala rozpoczęto w 1975 roku a skończono w 2013! To musi być najlepiej wybudowany szpital na świecie! 


Bardzo polubiłem parki Baden - Powella i 3 maja. Wrócę tu jeszcze nie raz i nie dwa! 

środa, 16 września 2015

Kolorusia w Sztokholmie!

Zanim na dobre powrócimy do Łodzi muszę, po prostu muszę wam pokazać, jakie wakacje miała moja kuzynka Kolorusia! Razem z Gabrysią i Tomkiem i ich rodzicami byli w stolicy Szwecji, w Sztokholmie. Zobaczcie co tam widzieli!

Ich przygoda zaczęła się już na promie. Dziewczyny szykowały się na disco!




Ekipa była w Muzeum historii Naturalnej. Zwiedzanie całości zajęło im prawie 7 godzin!




A to park rozrywki poświęcony Astrid Lingren pod Vimmerby





I jej pomnik już w samym centrum Vimmerby


Widzieli też zmianę warty na dziedzińcu zamku królewskiego i ...


...parlament...


... lunapark...


... grób Grety Garbo


Byli także w przepięknej bibliotece głównej


i w budynku starej szkoły w skansenie, jest to pierwsze takie muzeum na świeżym powietrzu


Byli także w Uppsali-dawnej stolicy Szwecji w ... sali do przeprowadzania sekcji zwłok!


To ostatni budynek szkoły wybudowany w tak monumentalnym stylu


Widzieli najmniejszy pomnik w Europie


i Globen- szwedzką arenę narodową z oszklonymi gondolami, którymi wjeżdżali na sam jej szczyt



Kolorusia była zachwycona, Szwecja podobała jej się bardzo, to piękny i czysty kraj. 




Najbardziej podoba mi się jedno z wnętrz sztokholmskich stacji metra! Jest doskonałe!



Zwiedzanie też było super, ale nie ma się co dziwić z takim towarzystwem nie mogło być  inaczej!



Dziękuję cioci Małgosi i wujkowi Tomkowi, że zabrali Kolorusię ze sobą, a Gabi i Tomkowi za najlepsze towarzystwo na świecie! 

czwartek, 3 września 2015

Góry i morze. Wakacji ciąg dalszy!

Mama jest teraz zajęta pracą (przygotowuje obchody likwidacji Getta), więc pozwoliła mi ponownie pojechać z ciocią Kasią. Wiedziałem tylko, że mamy jechać do Wrocławia, gdzie ciocia miała jakieś spotkania. Trochę się bałem, że będzie nudno... ale niepotrzebnie!

Było super! Dzięki ciociu! 





 




Czy kocham Wrocław? Nie, chociaż to ładne miasto



Wolę naszą Łódź, nawet jeśli nie będzie Europejską Stolicą Kultury w 2016 roku.



Pod koniec dnia ciocia powiedziała, że ma dla mnie niespodziankę. Zakryła mi oczy i zabrała gdzieś... Położyliśmy się spać bardzo późno w nocy.



A kiedy wstaliśmy ciocia pokazała mi na mapie gdzie jesteśmy i gdzie będziemy szli... Tak – szli. Zdziwiło mnie to, bo ciocia najczęściej jeździ rowerem, ale wyjaśniła mi, że tam gdzie idziemy tylko nieliczni dają radę wjechać rowerem. A ponoć niektórzy tam wbiegają.



Potem, już na szlaku była jeszcze jedna, duża mapa. Przeczytałem na niej, że jestem w Karkonoskim Parku Narodowym



Niedaleko (kila metrów dalej!) była już granica pomiędzy Polską a Czechami. Na prawdę daleko pojechaliśmy od Łodzi!


Na szlaku nie było nudno. Graliśmy w Państwa-Miasta i podawaliśmy nazwy miast i miasteczek na różne litery. Czasami pytaliśmy się innych turystów o podpowiedzi.


Spotkaliśmy na szlaku także pana z gumową kaczuszką na plecaku oraz dziewczynkę przebraną za Minnie, która bawiła się krecikiem.

Wchodziliśmy na prawdę wysoko, ale wcale się nie bałem!



A po kilku godzinach(!) marszu:


 Śnieżka zdobyta! Byłem 1603 metry nad poziomem morza!

Co się działo dalej – nie wiem, byłem tak zmęczony, że poszedłem spać. Obudziłem się w domu, ale to chyba nie był sen, bo bolały mnie nogi, więc faktycznie byłem w górach :)



Góry są super, ale morze też kocham bardzo! W tym roku byłem z ciocią Mariką i Patrycją na wczasach nad Bałtykiem. Było rewelacyjnie! Byłem w ukochanym Sopocie mamy, mam nadzieję, że następnym razem pojedziemy tam razem. Mama stanowczo za dużo pracuje!








Jak zawsze na wyjazdach poznaje się dużo fajnych ludzi. Tutaj z moim nowym kumplem, Julkiem!









Bardzo dziękuję wszystkim ciociom za takie niesamowite wakacje. Nigdy ich nie zapomnę, ale trochę stęskniłem się za Łodzią. Obiecuję, że w niedzielę przeczytacie już przygody Kolorka z Łodzi w  Łodzi!