niedziela, 28 czerwca 2015

Gdzie jest śledzik?

Park Staromiejski w Łodzi znajduje się tuż przy Starym Rynku. Pewnie wszyscy nie raz o tym miejscu słyszeli i nie raz w nim byli. Park tak naprawdę wcale nie jest taki stary, powstał w 1953 roku! Do tego wszyscy, ale to wszyscy, mówią na niego park Śledzia. Dlaczego tak?
Powód jest prosty, przed II wojną światową w tym miejscu nie było parku! Stały tutaj kamienice, było mnóstwo ludzi, był wielki ruch, wielki handel! Sprzedawano tutaj ryby przede wszystkim śledzie, stąd właśnie pochodzi nazwa tego miejsca! Proste i oczywiste!





W 1953 przyjechały do Łodzi ze Szczecina dorosłe, ukorzenione drzewa, które wystarczyło zasadzić i w ten sposób powstał właśnie park. Miejsce lubiane przez mieszkańców Bałut i nie tylko.
Na szczęście coraz więcej osób zaczyna dostrzegać siłę jaka drzemie w tym miejscu. Wczoraj odbył się tam piknik o nazwie Where is the Herring? Czyli łódzki śledzik.  Organizatorami tej imprezy byli Stowarzyszenie Na Rzecz Rozwoju i Integracji Osób Zagrożonych Wykluczeniem Społecznym „Czemu nie?” i  grupa HaMakom.


Przez kilka godzin w parku odbywały się warsztaty, koncerty, zabawy, spacery, można było zjeść coś dobrego, posłuchać dowcipów sprzed lat i porozmawiać o historii tego miejsca.







fot. Eliza Gaust



fot. Eliza Gaust


fot. Eliza Gaust

Więcej zdjęć na Facebooku HaMakom.

Bardzo mi się ta impreza podobała i mam nadzieję, na więcej! Jedyne co mnie martwi to to, że nie znalazłem śledzika... ale może następnym razem!

wtorek, 23 czerwca 2015

TEATRALNY HELENÓW

W niedzielę byłem na wyjątkowym wydarzeniu, na Teatralnym Helenowie. W pięknych okolicznościach przyrody spotkałem się ze swoimi przyjaciółmi, poznałem dużo nowych osób, słuchałem koncertów, bawiłem się na warsztatach, śmiałem się i rozmawiałem z ludźmi.
Spotkałem Kolorusię z Gabrysią i Tomkiem. Kiedyś do tego parku chodziło się elegancko ubranym, postanowiliśmy z Kolorusią nawiązać do tej tradycji.




Prawda, że pięknie wyglądamy?

Kolorusia z Gabrysią i Tomkiem oglądali zabytkowe auta, czytali książki o Łodzi, robili wianki i świetnie się bawili :)


 fot. MK Strzeleccy 

 fot. MK Strzeleccy


 fot. MK Strzeleccy

fot. MK Strzeleccy

Ja poznałem nowego kolegę, Kacpra, który też był bardzo elegancki :)



Kacprowi podobały się moje uszy, mam nadzieje, ze jeszcze będziemy mieli okazję się razem pobawić. 




Najfajniejszym punktem programu było sypanie płatków piwoni, które były dosłownie wszędzie!

 fot. MK Strzeleccy

 fot. MK Strzeleccy

 fot. Natalia Żurowska

                                                            fot. Natalia Żurowska


                                                              fot. Natalia Żurowska      

Więcej zdjęć możecie zobaczyć tutaj: TEATRALNY HELENÓW. 

Aż żal, że do następnej imprezy trzeba czekać rok! 

niedziela, 14 czerwca 2015

Helenów i rowery!

Kocham Łódź. Kocham ją za stare kamienice, fabryki i pałace. Za piękną Piotrkowską. Za wyjątkowe podwórka. Za niesamowitą historię. Za piękne parki i cudownych ludzi. I tego dzisiaj miałem pod dostatkiem! Coś pięknego :)

Rano byłem na spacerze po parku Helenowskim, za tydzień, 21 czerwca, będzie tam cudowna impreza TEATRALNY HELENÓW. JAK MIŁO, JAK BŁOGO... Od 16 do 22 będą tam koncerty, warsztaty, pyszności, kwiaty i dużo innych atrakcji. Nie może was tam zabraknąć! 


To jest Żabomir. Każdy będzie mógł zabrać swoją żabę do domu :)




Park powstał w 1881 roku, został założony przez rodzinę Anstadtów, którzy nieopodal prowadzili swój browar.  Park został nazwany Helenów, od imienia żony właściciela, Ludwika Anstadta. 



Znajdowało się tam mnóstwo atrakcji:  przystań dla łódek, kamienna kaskada na skarpie oraz wodospady, różane aleje, zwierzyniec (w którym oglądać można było niedźwiedzie i małpy), grota z lawy wulkanicznej, tarasy, kwietniki, muszla koncertowa, tor kolarski, korty tenisowe i boisko, wieża widokowa, fontanny, kawiarnia i restauracja...

Dzisiaj park wygląda trochę inaczej, nie ma już tych wszystkich atrakcji. Ale nadal jest piękny i wyjątkowy








Poznałem nowego kumpla, Jurka, który lubi zwiedzać Łódź i zapowiada się na wielkiego podróżnika. 


Obok parku znajduje się tor kolarski, gdzie dzisiaj odbywały się zawody rowerowe. 





Zakończyliśmy spacer na wyścigach rowerowych, ale to nie był koniec przygody z dwoma kółkami. Zaraz po obiedzie pobiegłem z mamą na Piotrkowską, na Święto Cykliczne.
Ale się działo! Były różne zawody, mnóstwo fajnych rowerów i świetna zabawa! No i super ludzie!










Naładowałem baterie na cały tydzień! Do następnego weekendu! 


niedziela, 7 czerwca 2015

Długi weekend!

Długie weekendy dzielą się na dwa rodzaje. Fajne i niefajne. Ten był super fajny! Przede wszystkim była piękna pogoda i wszystkim udzielił się fajny nastrój. 
W czwartek było Boże Ciało, dzień wolny od pracy. Kolorusia razem z Gabrysią i Tomkiem pojechała do Spycimierza, wsi niedaleko Uniejowa. 




Na co dzień mieszka tu 700 osób, jednak w Boże Ciało wioskę odwiedzają tysiące ludzi. Wszystko za sprawą tradycji jeszcze z XIX wieku, która polega na robieniu dywanów kwiatowych. Mieszkańcy każdego domu układają własną część dywanu. 



Chociaż przygotowania są długie, angażują całe rodziny i przyjaciół to warto. Efekt jest powalający! 





Tomkowi dywany się bardzo podobały. Gabrysia nawet zastanawia się czy nie usypać takiego w domu, ale ciocia Małgosia nie jest przekonana do tego pomysłu. 




W sobotę Kolorusia, razem z Gabrysią i Tomkiem, była na 70. urodzinach Teatru PinokioW Ogrodzie Botanicznym odbył się warsztat, w którym dzieci  mogły wcielić się w drużynę cyrkowców, piratów i kompanów Pippi. Potem obejrzały spektakl „Pippi Pończoszanka" w reżyserii Konrada Dworakowskiego. Było superekstra fajnie! 











A dzisiaj relaksowali się w plenerze, na Górce Widzewskiej.  Oj działo się, działo! Były występy dziecięce, zumba kids, kids boks, mini disco na scenie, bańki XXL, tory przeszkód i pyszna lemoniada od Pana Rowerskiego! 






Zdjęcia: MK Strzeleccy

Dzisiaj też było super. Tym razem pojechałem z mamą na Księży Młyn. Najpierw odwiedziliśmy ogród Muzeum Kinematografii, czyli pałacu Scheiblerów.
Znowu przeniosłem się do Kingsajzu :)





Odwiedziłem też koty, Bonifacy nie wyglądał na zachwyconego.


Za to Filemon chętnie by się ze mną pobawił :)




Potem poszliśmy na lody do paru Źródliska. Do Tubajki, gdzie bardzo mi się podobało. Dookoła piękny park, kwiaty, ptaki śpiewają, przemiła pani z kawiarni podała nam pyszne lody... Czego chcieć więcej...






Mama się tak rozleniwiła, że ledwo zmusiłem ją, żeby poszła ze mną do altany, która wygląda teraz wyjątkowo pięknie




Myślę, że jeszcze nieraz w te wakacje wrócę do parku Źródliska i do Tubajki.