niedziela, 30 marca 2014

Cebulice!

Ostatnio doszedłem do takiego wniosku, że dzięki Łodzi mam super przyjaciół i świetnych znajomych. W zasadzie każdego dnia poznaję kogoś nowego i fajnego.
W miniony czwartek pokazałem grupie przedszkolaków kawałek naszego miasta. Dzieci były z Przedszkola nr 208 przy ul. Gdańskiej. Wybraliśmy się na spacer po najbliższej okolicy, tak żeby moi nowi koledzy i koleżanki wiedzieli w jak ciekawym miejscu mieszkają. 


Zaczęliśmy spacer od pięknej willi przy Gdańskiej 107. Kiedyś mieściło się tam
Towarzystwo Oświetlenia Elektrycznego w Łodzi, dzisiaj Uniwersytet Łódzki.


Potem poszliśmy na Kopernika.




Szukaliśmy też wiosny :)  


Zobaczyliśmy najstarszy "łódzki zabytek", czyli łapę psa z XV wieku, którą przywieziono do Łodzi z Fromborka. Podobno Mikołaj Kopernik bawił się z tym pieskiem w drodze do pracy!


Po drodze spotkaliśmy uroczego kocura, który cieszył się ze słońca. 


Dzieci musiały wysoko zadzierać głowy! 


Fabryki w Łodzi są taaaakie wysokie!


Poszliśmy dalej.


Na gmachu Uniwersytetu Łódzkiego podziwialiśmy piękne pelikany na budynku.


 

Spacer skończyliśmy  pod Teatrem Pinokio.


Było bardzo fajnie, dzieci były bardzo grzeczne i słuchały z ciekawością, niedługo się pewnie znowu spotkamy!

A wczoraj był bardzo ważny dzień. Zwłaszcza dla mamy, która od samego rana ciągle mówiła, że dzisiaj idziemy zobaczyć CEBULICE! Znowu park Klepacza pokrył się niebieskim dywanem. Co ciekawe kwiaty zakwitły o miesiąc wcześniej niż rok temu!
Pamiętajcie, że to tylko raz w roku i do tego przez kilka dni, więc warto się wybrać na spacer w okolice Hali Sportowej i willi Richterów. 






A to wiosenne szaleństwa na Łąkowej :)



Znowu trzeba czekać cały rok, ale warto bo to znaczy, że jest już wiosna!

niedziela, 23 marca 2014

Wiosna, wiosna....

Nareszcie przyszła! WIOSNA! Jak zawsze przywitałem ją razem z młodzieżą z łódzkich szkół na akcji KOLOROWA TOLERANCJA. Wiecie, że to już 15 lat tej akcji! Jest ona starsza ode mnie kilka razy :)
W tym roku dużo mówiło się o wielokulturowej historii Łodzi. Można było zwiedzać świątynie różnych wyznań, cmentarze, brać udział w wykładach i pokazach filmów.
Zamalowywaliśmy też obraźliwe napisy na muralu z Aleksym Rżewskim przy ul. Wólczańskiej 61. Pierwszego prezydenta niepodległej Łodzi potraktowano bardzo nieładnie i bezmyślnie. Nie podoba mi się takie zachowanie. 



Na szczęście są jeszcze super dzieciaki, którym chce się coś zmienić. Razem z uczniami XV Gimnazjum, panią Prezydent, radnymi, dziennikarzami, Policjantami, Strażą Miejską zamalowaliśmy te brzydkie napisy! 






Z koordynatorką Kolorowej Tolerancji, ciocią Madzią :)


I efekt:

Mam nadzieję, że już nikomu nic głupiego do głowy nie przyjdzie i będziemy mogli się cieszyć tym muralem bardzo długo. 

Do tego znalazłem wiosnę:



Wczoraj za to Koloreczek szukał wiosny. Tym razem w lesie Łagiewnickim. Razem z ciocią Emilką, wujkiem Piotrkiem i znajomymi poszedł na Rajd Koyota. I przeszedł aż 10 km po Parku Krajobrazowym Wzniesień Łódzkich. Dzisiaj go trochę bolą nóżki, ale mówił mi, że było super!






 Co to są pąpki? Nurtuje mnie to od wczoraj...
 


Bardzo się cieszę, z tego powitania wiosny. Mam nadzieję, że szybko będzie zielono i ciepło.

niedziela, 16 marca 2014

Z wizytą w 111 Szkole Podstawowej

W piątek byłem na super spotkaniu! Pani Kasia zaprosiła mnie i mamę do swojej klasy, do Szkoły Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi nr 111 przy ul. Jaracza. 




Pani Kasia też jest przewodnikiem po Łodzi. Bardzo kocha nasze miasto i przekazuje to swoim małym uczniom. Druga pani nauczycielka, Iwonka, była bardzo miła i zadawał dużo ciekawych pytań.

 
Byłem bardzo zdenerwowany i przejęty, ale bardzo się cieszyłem. Okazało się, że dzieci z zerówki już na mnie czekały i były bardzo ciekawe co mam im do opowiedzenia. 






Zaczęliśmy z mamą opowiadać im o Łodzi. Pokazywaliśmy zdjęcia, okazało się, że dzieci wiele miejsc znają i w wielu już były!



Opowiedziałem im historię o Starym Rynku, jak to kiedyś było tam dużo ludzi i było bardzo głośno. A teraz jest smutno i pusto... Mam nadzieję, że to się zmieni!



Dzieci doskonale znały plac Wolności, były tam nieraz, niektórzy byli nawet w Dętce. 



 Oczywiście znały też Piotrkowską. Jak każdy w naszym mieście!


Bardzo podobały im się krasnale przy bramach, mają sprawdzić czy czasem ich domu nie pilnuje żaden krasnal.


Pokazałem im też flagę Łodzi, ale jak się okazuje moi nowi przyjaciele doskonale znają barwy miasta.


W ich sali wisi taka piękna tablica poświęcona Łodzi. Jest tam nawet moje zdjęcie :)



Na koniec rozdaliśmy wszystkim piny z moim wielkim nochalem, żeby dzieci o mnie nie zapomniały!




I zrobiliśmy sobie zdjęcie na pamiątkę. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkam z tą fajną grupą. Bardzo ich polubiłem.

niedziela, 9 marca 2014

Łódź jest kobietą

Wczoraj był Dzień Kobiet i z tej okazji postanowiłem wam pokazać, że Łódź jest kobietą. Nie da się temu zaprzeczyć. Po pierwsze to jest TA Łódź. Ona. Łódź Fabryczna. Po drugie, w Łodzi jest 120 kobiet na 100 mężczyzn. Panowie w naszym mieście muszą być przeszczęśliwi. 
Tyle kobiet dookoła... i ja dzisiaj też rozglądałem się za kobietami. 

Pierwszą znalazłem na 6 Sierpnia, patrzyły na mnie z góry, trzy kobiece głowy.



Kolejną panią spotkałem w pasażu Rubinsteina, wyglądała na zmarzniętą, może czeka na wiosnę, tak jak ja. 


Potem dojrzałem piękne, zgrabne nogi. Znajdują się one na pałacu Goldfedera, przy Piotrkowskiej 77. 
Pod tym adresem mieści się znany klub studencki 7. A te nogi to podobno nogi łódzkiej studentki, która wygrała konkurs na najzgrabniejsze nogi... A taki napis widnieje na tym specyficznym pomniku :

...DLA DUCHA, CIAŁA I ROZUMU, NA DZIŚ I NA JUTRO.
W 50. ROCZNICĘ ZRZESZENIA STUDENTÓW POLSKICH.


Kolejne kobiety wykonują ciężką pracę. Od wielu lat podtrzymują kopułę budynku przy Piotrkowskiej 74. Pierwotnie było tu Towarzystwo Akcyjne Ludwika Geyera, teraz znajduje się tu bank. 



Pięknych pań nie mogło zabraknąć na Hotelu Grand.




I na kamienicy na rogu Piotrkowskiej i Narutowicza.



Na Piotrkowskiej spotkałem też największą dziewczynę w Łodzi.
To imię oznacza Magazyn Artykułów Gospodarstwa Domowego. MAGDA. 




Jest oczywiście jeszcze jedna panna. Panna Piotrkowska. 


Legenda brzmi tak:


Jak to było z „panną Piotrkowską"

W pracowni „Jeometry Królestwa Polskiego" - Imć Pana Leśniewskiego w Łęczycy szkicowano plany i mapy osad fabrycznych i nowych miasteczek. Razem z mistrzem pracował i mieszkał młodszy geometra Leszczyński. Pracy było sporo, co roku powstawały kolejne miasta, urządzano osady fabryczne w starych miasteczkach. W samej Łodzi należało opracować plany dla kilku fabrycznych osad i wciąż wykrawać nowe parcele. Leszczyński - przystojny kawaler, wpadł w oko córce miejscowego aptekarza. Znając jego zainteresowanie kulturą ludową, by móc go widywać, wymykała sie na wiejskie zabawy i przywdziewała strój zwykłej wieśniaczki - prządki.

Owa piękna prząśniczka wkrótce zaczęła pojawiać się w snach Leszczyńskiego, a i na jawie nie mógł przestać o niej myśleć. Naszła go wówczas myśl, by portret pięknej panny utrwalić w aktualnie szkicowanym planie nowej osady fabrycznej. Tak więc wyrysował Leszczyński plan miasta w oparciu o rysunek konturów postaci łęczyckiej piękności. Głowa - Nowy Rynek, dziś plac Wolności, gdzie mieszczą się muzeum, kościół i dawny ratusz, czyli symbole mądrości. Długie, ciemne warkocze, to dzisiejsze Pomorska i Legionów. Wysmukła szyja - to strojny wystawami handlowymi fragment Piotrkowskiej między Narutowicza. Narutowicza i Zielona to zapracowane ręce łódzkiej prząśniczki. Serce bijące po lewej stronie- to dawny pałac Juliusza Heinzla, dziś siedziba władz miasta. Nogi to zapracowane Rzgowska i Pabianicka... Tak to właśnie narodziła się najsłynniejsza łódzka ulica.

(źródło: http://www.uml.lodz.pl/miasto/o_miescie/skarby_lodzi/legendy_lodzkie)

Chyba już macie pewność, że Łódź jest kobietą. I to piękną, niebanalną i kryjącą wiele tajemnic. 

A wszystkim moim czytelniczkom życzę wszystkiego dobrego. Dużo kolorów w życiu. I kolorków też :)n