poniedziałek, 28 października 2013

A w Krakowie...

Ale Koloreczek miał super przygodę. Był z mamą i ciocią Asią w Krakowie! Przez cały tydzień mieszkali w hotelu, zwiedzali Stare Miasto, spacerowali wzdłuż Wisły, a mama trochę przy okazji pracowała. No i pogodę mięli piękną!

Obowiązkowo byli na Starym Rynku, gdzie stoi pomnik Adama Mickiewicza. To bardzo charakterystyczne miejsce i pewnie dlatego wszyscy umawiają się "pod Adasiem".



Kościół Mariacki robi ogromne wrażenie, jest bardzo piękny i co godzinę, na cztery strony świata, z okien grany jest Hejnał Mariacki.




Wawel, czyli wzgórze na którym stoi Zamek Królewski. Niestety nie byli w środku, ale Koloreczek zakochał się w Wiśle. Powiedział mi, że to jedyna rzecz, którą by przeniósł z Krakowa do Łodzi. 





Nieopodal Zamku stoi Smok Wawelski, który kiedyś, dawno, dawno temu, mieszkał u podnóża Wawelu w jaskini zwanej smoczą Jamą. 





Kraków jest bardzo ładnym miastem, ma piękną starówkę i bardzo urokliwe uliczki i zakątki. 




Ale oni ciągle tęsknili za Łodzią! Ciągle mówili, że tęsknią i szukali różnych rzeczy, które im przypomną nasze miasto. Zobaczcie co znaleźli koło Wisły :)



Poza zwiedzaniem Krakowa udało im się spotkać kilka bardzo ciekawych i fajnych osób. 

Na przykład Michała Rusinka, pisarza, autora książek dla dzieci i dorosłych.



Dla mamy jednak najważniejsze było spotkanie z innym pisarzem - Jonathanem Carrollem, mama go bardzo lubi, czytała wszystkie jego książki. 



Ale najważniejsze jest to, że dzięki jego książce "Kraina chichów" mama zakochała się w bulterierach i mamy w domu Vaderka, który jest naszym największym przyjacielem!



Dziękujemy cioci Asi, że nam pomogła w tym spotkaniu i że robiła Koloreczkowi super zdjęcia!


niedziela, 20 października 2013

Tour de Tuwim

Zdecydowanie za szybko minął ten weekend. Jak zawsze działo się bardzo dużo i pewnie dlatego czas zleciał raz dwa. 
Dzisiaj odbyła się ostatnia w tym roku rowerowa wycieczka po Łodzi. Tym razem pojechaliśmy szlakiem Juliana Tuwima. 
Tour de Tuwim rozpoczęła się na rogu Zamenhofa i Piotrkowskiej.
Dowiedzieliśmy się tam, ze Tuwim doskonale znał język esperanto, który wymyślił właśnie Ludwik Zamenhof. 






Potem pojechaliśmy do ławeczki Tuwima, na Piotrkowską 104, gdzie Tuwim sobie siedzi i patrzy na Łódź. 



Stamtąd już blisko do szkoły, którą Tuwim ukończył, czyli do III LO. Kiedyś to było Męskie Rosyjskie Gimnazjum Rządowe. Podobno nie był najlepszym uczniem, nawet powtarzał VI klasę! Ale był ponad przeciętnie inteligentny i piekielnie utalentowany językowo. 





Potem pojechaliśmy ulicą Tuwima, nazwaną na cześć poety, pod jego dom przy ul. Andrzeja, gdzie mieszkał z rodziną jako młody chłopak, który był bardzo ciekawy świata. Ze swoich okien widział konia na lecznicy dla zwierząt. My też musieliśmy to zobaczyć! Niestety na miejscu spotkała nas niespodzianka. Konia nie było! Został zabrany do remontu i za jakiś czas wróci na swoje miejsce. Ufff!



Byliśmy jeszcze w kilku innych ważnych dla Tuwima miejscach, np. tam gdzie brał ślub ze swoją ukochaną Stefanią, w miejscu gdzie przyszedł na siat, gdzie mieszkał jak dorosły chłopak i jako dziecko.




Na końcu byliśmy na ul. Moniuszki, gdzie pracował tata Juliana, Izydor. W tym miejscu stoi też pomnik poświęcony poeci. Tuwim jest na nim bardzo poważny, ale czułem, że mu się podobają uśmiechnięci rowerzyści. 



Po wycieczce pojechaliśmy jeszcze raz na ławeczkę Tuwima, żeby razem odczytać wiersz Łódź. 
Wyszło super!



Teraz odpoczywam i czytam Spacerownik o Tuwimie. 



Poza tym, że dużo się nauczyłem to też świetnie się bawiłem z super ludźmi na wycieczce! 



A tu wycieczka w obiektywie wujka Piotrka:

Piękna ciocia Emilka :) 














Dziękuję cioci Emilce za super zdjęcia i towarzystwo na wycieczce! 

Wczoraj też nie próżnowałem, byłem z wujkiem Adamem, Michałem i ciocią Agnieszką na spacerze po parkach na rzece Łódce. Zaczynaliśmy w Parku Ocalałych, a skończyliśmy w parku Śledzia. Piękna jest jesień w łódzkich parkach!




Ale to był weekend!

niedziela, 13 października 2013

Festiwal Światła

W ten weekend po raz trzeci odbył się w Łodzi Light Move Festival, czyli Festiwal Kinetycznej Sztuki Światła. Jest to impreza, która na trzy wieczory zmienia nasze miasto w prawdziwie magiczne miejsce.
W tym roku festiwal był na placu Wolności, w parku Śledzia i na Rynku Starego Miasta. 
Wszystkie te miejsca były niesamowicie oświetlone, ale mnie najbardziej podobało się to co było na placu Wolności. Stałem tam z zachwyconą miną!










W parku Staromiejskim (Śledzia) też było fajnie. W różnych miejscach stały świetlne instalacje, był pokaz laserowy i panowała niesamowita atmosfera.







Na Starym Rynku odbywały się pokazy na podstawie wierszy Juliana Tuwima. 


Rynek tętnił życie, było na nim pełno ludzi i bardzo mi się to podobało!

Piotrkowska też wyglądała absolutnie magicznie....




To był fantastyczny weekend, który spędziłem z mamą i znajomymi. Dziękuję wujkowi Piotrkowi za zdjęcia, są genialne! Dziękuję też za super zabawę! 

A za tydzień jedziemy na wycieczkę rowerową!