poniedziałek, 24 września 2012

Łódź Czterech Kultur - GENERACJE 2012

Wczoraj skończył się festiwal Łódź Czterech Kultur. Ale się działo!
Od 14 do 22 września odbyło się blisko 50 wydarzeń. Koncert, wystawy, spotkania, wykłady, spektakle, spacery i warsztaty. Było to prawdziwe święto kultury w naszym pięknym mieście. 


 fot. Kuba Olszak 

Miałem przyjemność uczestniczyć w warsztatach Tygiel kolorów – cztery kultury oczami dzieci.
Razem z Zaczarowanym ołówkiem i grupą dzieciaków budowaliśmy makietę Łodzi.
Prace były szalone i bardzo kolorowe.


 fot. Kamila Bogulewska 
  fot. Kamila Bogulewska
                                                                                                                              fot. Kamila Bogulewska
Widać, że dzieciom najbardziej podoba się kolorowa Łódź!

Przy okazji festiwalu spotkała mnie jeszcze nie lada gratka. Razem z mamą byłem w podziemnej katedrze na Stokach. W tak nietypowym miejscu odbył się niesamowity koncert Kwartetu Czterech Kultur.

fot. Piotrek Szewczyk

Artyści z czterech krajów – Yuval Gotibovich z Izraela, Maciej Łabecki z Polski, Konstantin Manayev z Rosji oraz Max Simon z Niemiec – wykonali cztery kwartety: Grażyny Bacewicz, Erwina Schulhoffa, Aleksandra Tansmana i Mieczysława Weinberga. 
Nadal jestem pod wielkim wrażeniem tego miejsca i muzyki, która tam brzmiała wyjątkowo.

fot. Piotrek Szewczyk
 fot. Piotrek Szewczyk

fot. Piotrek Szewczyk


W tym samym czasie co festiwal odbywał się Europejski Tydzień Zrównoważonego Transportu. Praktycznie przez cały tydzień coś się działo w mieście. Udało mi się pojeździć na nietypowych rowerach. 

fot. Hanna Zubrzycka

Teraz muszę troszkę odpocząć, po tygodniu pełnym wrażeń, ale krótko, bo w Łodzi nie ma czasu na nic nie robienie. 



poniedziałek, 10 września 2012

Pieszo i na rowerze

Chyba jeszcze nigdy nie miałem tak wyczerpującego weekendu! Chociaż z drugiej strony nigdy też nie czułem takiej satysfakcji!
Mój ulubiony wujek Piotrek postanowił wziąć udział w V Rajdzie Długodystansowym "Setka po łódzku".
I zabrał mnie ze sobą! Mama jak zwykle się martwiła, a to, że zmarznę, a to, że się nie wyśpię, albo że będę głodny... A ja miałem super zabawę i świetnie spędziłem czas.
Wujek Piotrek ciężko pracuje przez cały tydzień, musi kawał drogi dojeżdżać do pracy, więc w tym roku razem postanowiliśmy, że idziemy 50 km. Bez przegięć. 

Rajd jest organizowany przez Studenckei Koło Przewodników Beskidzkich w Łodzi we wspólpracy z Łódzkim Oddziałem PTTK i Uczniowskim Klubem Sportowym "Orientuś". 

Najpierw musieliśmy się zarejestrować u Pana Kierownika. 


Dostałem numer startu i mogliśmy iść w drogę. 



W trasę ruszyliśmy w niedzielę, 9 września, o godzinie  7 rano.


Po drodze można było podziwiać ciekawe miejsca i piękne widoki.


Wiedziałem, że idziemy daleko, ale ta tabliczka mnie zaskoczyła:


Zacząłem marudzić trochę, że jestem zmęczony, wujek powiedział, że jak się nie uspokoję to wyląduję na Syberii! 



Po drodze spotkaliśmy mnóstwo fajnych ludzi, którzy, tak jak wujek nie boją się wyzwań. Tu ja z wujkiem Maćkiem.



Po przejściu 27 km wujek Piotrek doznał kontuzji stopy i niestety musiał przerwać rajd. Gratuluję mu serdecznie, jestem pod duuużym wrażeniem tego co zrobił! Fajnie, że mam takiego wujka :)
Nie był to jednak koniec rajdu dla mnie. W dalszą drogę ruszyłem z ciocią Anią i ciocią Agnieszką. 
Niesamowite dziewczyny. To dla mnie zaszczyt, że mogłem im towarzyszyć.

fot. wujek Jurek

Wyobraźcie sobie, że ciocia Agnieszka przeszła całe 100 km! 100 km w 24 godziny! Bardzo była szczęśliwa, jak doszliśmy na metę.



 Ciocia Ania, przeszła 50. Też była szczęśliwa :)



Były szczęśliwe, ale i zmęczone... 



Na zakończenie dostałem piękny dyplom, który już wisi na ścianie. Jestem z niego bardzo dumny!
Mama chyba też, bo co przechodzi obok, to szeroko się uśmiecha :) 



Bardzo dziękuję wszystkim z SKPB w Łodzi za zorganizowanie tej imprezy. Jestem pod wrażeniem wszystkich, których poznałem. Jesteście niesamowici! 



Na mojej stronie na Facebooku możecie zobaczyć więcej zdjęć, których autorem jest wujek Piotrek. 

W niedzielę nie pospałem za długo, bo jechałem z mamą na wycieczkę rowerową po Łodzi. Spotkałem tam wujka Piotrka, który był zmęczony, ale przyjechał zabezpieczyć przejazd.
Była to pierwsza z czterech wycieczek na rowerach, które odbędą się jeszcze w tym roku. 


W tę niedzielę trasa opowiadała o łódzkich fabrykantach.


Byliśmy na Księżym Młynie, w Białej Fabryce, u Schwiekertów, Daubego i na Piotrkowskiej. 
Jeździliśmy po Łodzi ponad dwie godziny, słuchając różnych historii o Łodzi. 





Ja jechałem z Sarą, w super warunkach, bo w bardzo wygodnej przyczepce do roweru, który prowadziła ciocia Ola.





Wycieczkę skończyliśmy pod dawną fabryką Juliusza Heinzla, czyli dzisiejszym Urzędem Miasta. Razem ze mną jechało aż 320 osób!



Osoby, które miały na sobie jakiś żółty element dostały super pina:



Po takim weekendzie dzisiaj ledwo wstałem z łóżka. Ale w 100 % było warto! 

Dziękuję cioci Oldze za zdjęcia. 

sobota, 1 września 2012

Sierpniowa Masa Krytyczna



Wczoraj był ostatni piątek miesiąca i zarazem ostatni dzień sierpnia, oznaczać to może tylko jedno - MASĘ KRYTYCZNĄ!

Pogoda trochę nie dopisała, bo padał deszcz, ale dzielnym rowerzystom to nie przeszkadzało. W sierpniowej Masie pojechało 1156 rowerzystów!

 Ubrani w kurtki i płaszcze przeciwdeszczowe ruszyliśmy na Teofilów.


Wcześniej udało mi się porozmawiać chwilę z wiceprezydentem miasta Radosławem Stępniem, który również jest miłośnikiem rowerów. 


Tuż przed odjazdem pan prezydent obiecał, że miasto wybuduje drogę rowerową na Teofilów! Prace mają się zacząć jak najszybciej :)


Jechałem w strefie dla dzieciaków, zaraz na początku kolumny. Do jazdy szykowałem się z Majką i jej koleżankami, jak widzicie było bardzo wesoło.



Potem mama Mai wzięła mnie do koszyka, ułożyła wygodnie i powiedziała, że mam się nic nie martwić, bo z nią jestem bezpieczny. Od tej pory cieszyłem się jazdą i towarzystwem.



Na placu Wolności była jeszcze niespodzianka związana ze zbliżającym się festiwalem Łódź Czterech Kultur. Szprychówka z tej Masy była wzorowana na plakacie festiwalu, a 50 osób wygrało gadżety: smycze, koszulki, torby, zakładki do książek, magnesiki. 
Bardzo ładna ta szprychówka, fajnie wygląda w kole roweru taty :)


Czekam już na wrześniową Masę, mam nadzieję, że będzie jeszcze fajniej!