sobota, 30 czerwca 2012

Czerwcowa Masa Krytyczna

Wczoraj brałem udział w Masie Krytycznej. W tym miesiącu na prawdę pokazaliśmy, ze w rowerzystach jest ogromna siła i energia.
Masa odbyła się pod hasłem "Droga rowerowa na Widzew". Widzew to największa dzielnica Łodzi, mieszka tam prawie 150 tysięcy ludzi, a niestety nie ma tam drogi rowerowej. Mama mi musiała długo tłumaczyć czemu tak jest. Nadal do końca nie rozumiem. Przecież to logiczne: ci co jeżdżą tramwajami mają tory, ci co samochodami: ulice, ci co chodzą: chodniki, a rowery? Rowery mogą jechać ulica, ale tam auta jeżdżą bardzo szybko i może być to niebezpieczne. Więc droga rowerowa musi tam być! 1476 rowerzystów z Łodzi pokazało jasno i wyraźnie! 



Już na samym początku masy, na pasażu Schillera zaprzyjaźniłem się z Mają i jej koleżankami. Jechałem z dziewczynami całą drogę.







Mama z tatą jechali tym razem na końcu, widziałem ich parę razy, np kiedy zawracaliśmy na Widzewie i głośno pozdrawiał się początek masy z końcem. To było niesamowite!




Mam nadzieje, że w przyszłym roku pojedziemy tam znowu, tym razem piękną, wygodną drogą rowerową. ROWERY GÓRĄ!
Poza tym zaczęły się wakacje, a ze szprychówką z tej masy można w lipcu zwiedzać Muzeum Miasta Łodzi i Muzeum Sztuki za darmo! My skorzystamy z tej okazji na pewno. 

środa, 27 czerwca 2012

Noc Świętojańska


W sobotę były najdłuższy dzień w roku i najkrótsza noc, czyli letnie przesilenie słońca. Z tej okazji Fundacja Normalne Miasto Fenomen zorganizowała Noc Świętojańską. Impreza odbyła się na terenie Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej
W ramach atrakcji można było nauczyć się robić wianki. Warsztaty prowadziła ciocia Patrycja, która robiła to po mistrzowsku. 




Czułem się bardzo bezpiecznie bo był wujek Piotrek.


 Bawiłem się w chowanego, chowałem się wujkowi Jarkowi :)


Potem była wycieczka po Księżym Młynie, ruszyliśmy równo z zachodem słońca, o 21. 06. Trochę się bałem chodzić po nocy, ale poznałem Bruna i Ulę, trzymaliśmy się razem i było nam raźnie i wesoło. 






Byliśmy pod willą Ludwika Gromana. 



Pod Muzeum Kinematografii, czyli dawnym pałacem Karola Scheiblera.



Na wycieczce było dużo ludzi, więc nie baliśmy się iść nocą przez całkiem ciemny park, w którym podobno straszy Karol Scheibler. 



Na ulicy Księży Młyn było pusto i ciemno, na szczęście była ze mną ciocia Marika i ciocia Emilka, które mnie mocno przytulały. Dziękuję im za opiekę :)



To był bardzo fajny wieczór, bardzo wesoły, poznałem dużo ludzi 




niedziela, 17 czerwca 2012

Mecz i piknik

Nigdy nie zapomnę wczorajszego dnia. Znowu kibicowałem polskiej drużynie, nasza reprezentacja grała mecz z Czechami. Wszyscy bardzo mocno trzymaliśmy kciuki za Polaków, na całej Piotrkowskiej było bało - czerwono i wszyscy byli pełni nadziei i radości.
My oglądaliśmy mecz w pubie przy Piotrkowskiej 79. Bardzo fajne to podwórko, takie kolorowe i wesołe.




Na meczu był wujek Piotrek i wujek Ariel, mieli strasznie śmieszne czapki!




Niestety Czesi strzelili nam gola i przegraliśmy ten mecz, ale na tym przecież polega sport! 
Polacy dostarczyli nam niesamowitych emocji, była radość, smutek, nadzieja, śmiech i łzy.
Wczoraj przez to wszystko wróciliśmy do domu bardzo zmęczeni i dzisiaj dłuuugo spaliśmy.
Na szczęście pogoda była piękna i pojechaliśmy na rowerach do Manufaktury na Piknik Funduszy Europejskich.





Na pikniku grała znajoma mamy - Gabrysia Mycielska z zespołem, bardzo fajnie się bawiłem na ich koncercie.




W Manufakturze były tez inne atrakcje:










Nawet wystąpiłem na telebimie:




Nie tylko ja się świetnie bawiłem:


http://www.youtube.com/watch?v=VDCmwR8aZL0&feature=youtu.be




I były bąbelki i balony :)






piątek, 8 czerwca 2012

POLSKA GOLA!



Dzisiaj rozpoczęło się ogromne święto piłki nożnej - EURO 2012. Gospodarzem imprezy jest Polska i Ukraina. Nie ma się więc co dziwić, że wszyscy żyją teraz tylko meczami, golami, rzutami rożnymi, a wszystko dookoła jest biało - czerwone. 






W meczu otwarcia grała Polska i Grecja. Oglądaliśmy go z mamą i znajomymi w bardzo ciekawym miejscu, mianowicie w Buddha Pub przy ulicy Tymienieckiego. 



Pub i restauracja są na terenie Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, czyli w dawnej fabryce Grohmana. Atmosfera była gorąca, a ja się denerwowałem bardzo i z całej siły kibicowałem naszym!


Mecz skończył się remisem 1:1, trochę byłem smutny, że nie wygraliśmy, ale wujek Piotrek mnie pocieszył, kiedy powiedział, że przecież mogło być gorzej!


Następny mecz będzie we wtorek, gramy z Rosją, też będę oglądał i na całe gardło krzyczał BIAAAAŁOOO- CZERWOOONI, DO BOJU BIAŁOOO- CZERWOOOONIII!


niedziela, 3 czerwca 2012

Ale to był weekend!

Ale to był weekend! Nie wiem od czego zacząć...
1 czerwca, czyli w Międzynarodowy Dzień Dziecka od rana byłem w Przedszkolu nr 50 i opowiadałem dzieciom o Łodzi, już o tym pisałem. 
Wieczorem mama powiedziała, że ma dla mnie niespodziankę i pojechaliśmy na wycieczkę. 
Byłem bardzo zaskoczony, bo w końcu zabrała mnie do Muzeum Kanału "Dętka", które znajduje się na placu Wolności!
Strasznie się ucieszyłem! Po raz pierwszy byłem w łódzkich kanałach, ten powstał w 1926 roku, służył do czyszczenia kanałów w centrum miasta.






Ma 187 cm wysokości, 1, 5 metra szerokości i 142 metry długości. W Dętce znajdują się eksponaty nawiązujące do historii kanalizacji w Łodzi.




Oraz wystawa zdjęć o kanałach.





Bardzo mi się w Dętce podobało. Do tego byłem tam z ciociami i wujkami, których bardzo lubię. 



W sobotę byłem z Ciocią Kasią w Atlas Arenie na Miejskim Dniu Dziecka, pisałem o tym wczoraj.
A dzisiaj odbyło się Święto Cykliczne, czyli wielkie święto rowerzystów.
Najpierw wszyscy spotkaliśmy się na placu Wolności i przejechaliśmy przez miasto do parku Poniatowskiego, gdzie czekało na rowerzystów mnóstwo atrakcji.
Na przykład mecze bike polo:


Nawet pomagałem budować boisko:


I to nie sam :)



A potem pojechałem z mamą na wycieczkę po parku Poniatowskiego. Wiedzieliście, że park ma już 101 lat! I przeżył niejedną historię, np atak dzikich królików!



Obejrzeliśmy też budynki, które są położone w sąsiedztwie parku, np. dawną rzeźnię miejską.



Święto cykliczne było bardzo udane, było wesoło i kolorowo, czyli tak, jak lubię :)


Na koniec pojechaliśmy na chwilę do Manufaktury, w której odbywał się jarmark Smaki Ziemi Łódzkiej. 
Można było zjeść regionalne przysmaki i posłuchać ludowej muzyki. 
Ja poznałem Zespół Pieśni i Tańca z Tomaszowa Mazowieckiego.


A teraz idę spać, bo po takim weekendzie jestem wykończony.